THE DESTINY PROGRAM-Gathas (Bastardized)

Patrząc na takie zespoły, odnoszę wrażenie, że Bastardized chcą być kolejnym Lifeforce’m. Inna sprawa, że The Destiny Program z wspomnianej wytwórni przeszedł do obecnej, co świadczy o raczej słabym zainteresowaniem propozycją grupy. No, ale skoro ktoś jednak im zaufał, czas przejść do meritum. Odwieczny problem pogodzenia melodii z hałasem i agresji z artyzmem zawsze rodził potwory. Tak jest i tym razem – kolejny zespół, który na fali sukcesu Cult Of Luna postanawia pójść jeszcze dalej i zapodaje melodyjne, przyjazne riffy, opatulające lekko grającą sekcję, częste unisona i wszechobecną melodię, mającą uprzyjemnić czas spędzony z grupą. Niezbyt szybkie tempa (od czasu do czasu wpadają w koleiny In Flames, np. „The Current Horizon”), raczej osadzone dźwięki, melancholia i rozmiękczone brzmienie, wpadające gdzieś w delikatny doom metal. W zasadzie nie ma szans, by nazwać „Gathas” płytą ciężką, trudno też mówić o nachalnej przebojowości. Ta muzyka nadaje się, by puszczać ja w hipermarketach, może przyjmie się jako tło zakupów. Szkoda, bo potencjał czuję tu duży, szczególnie, że niektóre fragmenty wyraźnie ciążą w stronę nieco dołujących, post-rockowych odjazdów. Prawdziwe oblicze grupa odsłania w „Road to a recent passage”, gdzie mamy już mdląco romantyczny wizerunek, wspomagany cukierkowatym zawodzeniem wokalisty. Blisko godzinna dawka muzyki, która nie jest w stanie mnie przekonać, choć w wielu miejscach miałaby takie szanse, gdyby tylko została odpowiednio podrasowana i zaaranżowana. Wystarczyłoby wyrzucić te wszystkie „szwecjo – podobne” momenty, zostawić sam dół, gdzieniegdzie wstawić nieco dysonansów i można uznać The Destiny Program za nowy produkt dla znerwicowanych licealistek. Odnoszę wrażenie, że największym problemem grupy jest brak dramatu w piosenkach. Taka muzyka powinna wyrażać rozdarcie duszy, tymczasem muzycy są wyraźnie zadowoleni, syci i pogodzeni ze światem, nie mogą więc zawrzeć w tych dźwiękach takiego mroku, który wprowadziłby grupę na wyższy, niedostępny na razie poziom. Coś jest na rzeczy w powiedzeniu, że dobry artysta to głodny artysta…

Arek Lerch 2