THE DEFILED – Daggers (Nuclear Blast)

Seria nowych kontraktów w Nuclear Blast nie mogła obejść się, niestety, bez spektakularnych wtop. Zastanawiam się, za co szefowie działu A&R tej oficyny dali szansę The Defiled? Muzycznie horda nie prezentuje nic wymyślnego, ot wymieszany Ektomorf ze Static -X, nu-metalową odsłoną Machine Head i metalcorem z Wysp Brytyjskich. Niby technicznie, skocznie i groove’ująco, ale brakuje przede wszystkim szczerości, pasji i polotu. Dodatkowo, image tych panów wywołuje raczej uśmiech politowania niż aprobatę, a biorąc pod uwagę niespecjalnie inteligentne teksty i wypowiedzi w wywiadach, mamy do czynienia z jakąś muzyczną i medialną anomalią, która nie ma racji bytu.

„Daggers” jest pierwszym albumem tej załogi w barwach Nuclear Blast i mam nadzieję, że będzie to ostatni krążek, jakim splamią dobre imię niemieckiej wytwórni. Gdyby ta płyta została wydana z 10 lat temu, z pewnością odmieniłaby oblicze zarówno metalcore’a jak i nu-metalu, dziś jednak przysparza co najwyżej zawrotu głowy od ogólnej przeciętności i wymuszonych dźwięków. Jak na rzekomych zbawców brytyjskiego metalu, obok Devil Sold His Soul, Bury Tomorrow czy w pełni zasłużenie popularnego While She Sleeps, Ci panowie nie są nawet w 1/10 tak dobrzy jak wymienione kapele, nie mówiąc już o tym, że hardcore, na który sami często się powołują, tutaj najwyraźniej tyczy się jedynie image kojarzącego się prędzej z Murderdolls niż załogantami w koszulkach Carharrt i bojówkach.

A teraz zupełnie serio – dawno nie słyszałem większej biedy. Nawet najsłabsze, tegoroczne ep-ki metalcore’owych kapel wywierały na mnie większe wrażenie niż „Daggers”. Młodsi aspiranci metalowo-hardcore’owej sztuki przynajmniej poszukują swojej drogi i choć wpisują się w przyjęte, gatunkowe konwencje, mają jeszcze czas na to, aby zaskoczyć wszystkich świeżym podejściem do tematu, a przede wszystkim, mają czas na to, aby dobrym materiałem wkupić się w łaski nawet dużych, niezależnych wytwórni. The Defiled, choć usilnie stara się aspirować do miana Premier League współczesnego metalu, robi to w sposób odrzucający i nachalny, a plastikowe brzmienie tylko potęguje niesmak towarzyszący obcowaniu z „Daggers”.

Grzegorz „Chain” Pindor

jeden i pół