THE DEAD FORMATS –  At Sixes and Sevens (Visible Noise)

Jeśli Gallows miałoby kiedykolwiek brzmieć bardziej surowo i opierać się na rock’n’rollu – z pewnością ich materiał ‘’gadałby’’ jak The Dead Formats. Brytyjczycy mają kompletnie w dupie wszelakie trendy i wpływ największych nazw na własną scenę, co pozwala im pozostać zarówno w twórczej niszy, jak i kreować bardzo przyzwoite dźwięki, które mogą być powiewem świeżości na wyspach.

Podoba mi się, że panowie mieszają punk, rockabilly, rock’n’roll a czasam funk i hardcore w jedną, przebojową całość. Co prawda, tych mocniejszych momentów, bliższych core’owej młócce jest mało, ale nie zmienia to jednak faktu, że The Dead Formats potrafią przywalić i wcale nie są im do tego potrzebne siedmiostrunowe gitary i breakdowny. Zresztą, to, co słyszymy na „At Sixes and Sevens” to inny rodzaj agresji.

I bardzo dobrze. Bo ileż można żyć na totalnym „wkurwie” i słuchać brzydkich facetów bez pomysłu na siebie.

Grzegorz „Chain” Pindor

Trzy