THE CHARIOT – One Wing  (Good Fight Music)

The Chariot wzbogacił scenę hc w 2003 roku. Od początku stawiał na koncerty, zresztą, pierwsze dwa lata życia to głównie wycieranie wszelkich, możliwych klubowych desek. Zespół ma na koncie kilka udanych wydawnictw, jednak to najnowsza, piąta płyta może okazać się najlepszym, bo najbardziej zaskakującym albumem w karierze chłopaków z Atlanty…

Nowy album The Chariot ma dwa oblicza – część pierwsza, na którą składają się kawałki „Forget”, „Not”, „Your”, „First” i „Love”  (albo też „Forget Not Your First Love”…) to dobra, matematyczna młócka do jakiej ten zespół zdążył nas przyzwyczaić. W trakcie tych pięciu kompozycji nie ma zbyt wiele miejsca na oddech (wyjątek stanowi miniatura „Your” z damskim śpiewem), a co dopiero na zebranie myśli, ale to właśnie czyste szaleństwo pokochali fani na całym świecie. Mimo mojej fascynacji tak gęstym i połamanym graniem, na prawdziwe uznanie zasługuje część druga „One Wing”, czyli „Speak In Tongue And Cheek”. Kolejnych pięć utworów prezentuje DZIWNE, eksperymentalne oblicze zespołu, które jak twierdzą muzycy, nawet dla nich jest abstrakcją.
Warto tutaj wspomnieć, że ten stan rzeczy podyktowany jest ogromną ilością motywów w utworach, od tematów znanych z westernów („First”), przez odgłosy wiertła dentystycznego w („In”) aż po sample z filmu „The Great Dictator” („Cheek”) i podniosłe w fragmenty z pianinem („Speak”). Wszystko to jest oczywiście dodatkiem do szalonych popisów muzyków z Douglassvile w stanie Georgia, i potęguje wrażenie dziwaczności. Tam gdzie doszukujemy się ‘’razu’’ zupełnie niespodziewanie panowie znowu zmieniają to tempo, to metrum, nie pozwalając na normalne zabiegi. Chociaż, w kontekście wiertła dentystycznego, słowo zabieg, jest jak najbardziej na miejscu, bo po tak wyczerpującej operacji na naszym zmyśle słuchu zostajemy z dziurą w uszach i z rozdziawioną gębą. Przed The Chariot należy kłaniać się nisko i oddawać im cześć. Tak samo jak przed Converge i Norma Jean.
I krzyczeć, krzyczeć i jeszcze raz krzyczeć. Każdy wers razem Joshem Scoginem.

Grzegorz „Chain” Pindor