THE CARRIER – Blind to What Is Right (Deathwish Inc.)

Pierwsze wydawnictwo spod skrzydeł Deathwish Inc. anno domini 2011 zjada na śniadanie cały ubiegłoroczny katalog tej wytwórni.

O The Carrier mówiono już dobrze przy okazji poprzednich nagrań, jednak coś każe mi przypuszczać, że to dopiero „Blind to What Is Right” sprawi, że o bostończykach zrobi się naprawdę głośno. Przede wszystkim dlatego, że to po prostu w pełni solidna i stosunkowo niewymuszona dawka melodyjnego hardcore, a w sytuacji wypuszczenia płyty po okresie względnej posuchy dodatkowo zyskuje ona na wartości. Drugi duży album The Carrier to rzecz oczywiście dojrzalsza od całego dotychczasowego dorobku, bo pomimo niezaprzeczalnego hc/punkowego fundamentu, z którym stykamy się już w rozpoczynającej ten niezbyt długi materiał piosence tytułowej, zespół nie boi się rozwijać we własnym kierunku. I, co nie podlega tu najmniejszym wątpliwościom, robi to pewniej i częściej. Sekcja rytmiczna wielokrotnie zwalnia obroty i zagęszcza rytmikę („Wash Away My Sins”), a gitary zaaranżowane są wielowarstwowo, z wyraźnie zarysowanymi melodiami, jak w przywodzącym na myśl Coliseum „Hollow Pain”. Wszystkie jednak eksperymentalne zagrania dawkowane są tu nad wyraz oszczędnie i ostrożnie, przez co żaden z utworów nie traci na bezpośredniości przekazu. Owszem, to płyta pełna subtelności, miejscami wręcz melancholijna i osobista, lecz w świetle wcześniejszych dokonań The Carrier nie może stanowić to zarzutu. Jak ulał pasują do tego egzystencjalne rozterki, zawarte w tekstach, którym bynajmniej daleko do użalania się. „Blind to What Is Right” to w całościowym ujęciu zdecydowany i agresywny krok naprzód, dzięki któremu Amerykanie mają szansę wysunąć się na samo czoło hardcore’owej ofensywy. A ta, jak widać i słychać na załączonym przykładzie, ma jeszcze całkiem pokaźny arsenał.

Cyprian Łakomy 5