THE BLACK DAHLIA MURDER ‒ Fool’em All! (Metal Blade)

Niewiele jest na świecie kapel, które w tak wzorowy sposób jak The Black Dahlia Murder łączą poważne, death metalowe granie z nieskrępowaną zabawą i rozbrajającym poczuciem humoru. Słuchając płyty „Nocturnal” czy wydanej w połowie 2013 roku „Everblack”, być może nie odnosi się wrażenia, że goście tworzący ten zespół to wyjątkowo wyluzowani i mający dystans do siebie muzycy, ponieważ grają cholernie bezkompromisowo, twardo i zadziornie. Oglądając jednak najnowsze DVD Amerykanów Fool’em All!, można odkryć drugie, zakulisowe oblicze grupy, dostarczające wielu wrażeń i rozrywki.

Założona w 2001 roku w stanie Michigan grupa ma już zresztą na koncie jedno równie udane DVD „Majesty” z 2009. Warto do niego wrócić, aby poznać historię tego mimo wszystko ważnego na death metalowej scenie zespołu. Nowe wydawnictwo jest zbudowane w oparciu o sprawdzony, podobny schemat. Na pierwszej płycie znajduje się wyczerpujący i dynamicznie zmontowany materiał z życia kapeli, a ponieważ TBDM to przede wszystkim bestia koncertowa, kamera towarzyszy im podczas dwóch tras z 2013 roku. Pierwsza to zagrana po Stanach duża impreza Vans Warped Tour, a druga to ich samodzielny wojaż po Europie w towarzystwie Revocation i Aborted. Drugi krążek to zaś po prostu godzina muzyki na żywo.

Powiedzieć, że muzycy TBDM to kochający ubaw, urodzeni jajcarze i imprezowicze to nic nie powiedzieć. Długie tygodnie spędzane w trasie prowadzą wszakże nierzadko do wypalenia, co w dobitny sposób ukazuje film. Z tych właśnie powodów z grupą w 2012 pożegnali się basista Ryan Williams oraz nieprzeciętnie uzdolniony perkusista Shannon Lucas. „Fool’em All!” to obraz kapeli już z Maxem Lavelle (ex-Despised Icon) i młodym, aczkolwiek imponującym bębniarzem Alanem Cassidy. Trzon nieprzerwanie tworzą charyzmatyczny i urzekający frontman Trevor Strnad oraz główny kompozytor i mózg całego przedsięwzięcia gitarzysta Brian Eschbach.TBDM_band

Oglądając „Fool’em All!” narzuca się banalny i oczywisty wniosek. Żeby odnieść sukces i zdobyć serca fanów, trzeba z zapałem koncertować, koncertować i jeszcze raz koncertować. Jednak bez odpowiedniego nastawienia, czy raczej poświęcenia, oraz bezgranicznego oddania hałaśliwemu metalowemu zgrzytowi, ciężko wytrzymać na dłuższą metę w tej gonitwie. Oceniając pasję i zaangażowanie Strnada, Eschbacha oraz pozostałych, trzeba przyznać, że nie opuszcza ich determinacja i entuzjazm.

Adam Drzewucki

Pięć