TERRORDOME/DEKAPITED – Bestial Castigation (Thrashing Madness)

Możecie rozjechać mnie deskorolką, ale nic nie poradzę, że nie przemawiają do mnie kapele stylizujące się na retrothrash, błyszczące białymi Adidasami i fikuśnymi bandanami z okładek Terrorizera. Nie pomoże ani wytwórniany zastrzyk kasy na reklamy, ani śmieszny teledysk z fragmentami głupiego horroru, kiedy numery są nędznie napisane, wokale – pozbawione ekspresji a riffy to sflaczała kopia klasycznych strzałów Suicidal Tendencies. Błyszcząc niekonsekwencją pozwolę sobie jednak stwierdzić, że Terrordome z całą swoją zajebistością starcza mi za wszystkie wynalazki z Earache Records i resztę wąskospodniowców z kraju i ze świata.

Materiał z „Bestial Castigation” nie jest oczywiście jakimś przełomem na skalę gatunku i raczej nie wykracza poza chęć radosnego ponapierdalania w starym stylu ku uciesze własnej i kilku kataniarzy. W tych pięciu niepozornych kawałkach znalazłem jednak to, co odkryłem na debiutanckim „We’ll Show You Mosh, Bitch!”, a czego próżno szukać na płytach Municipal Waste i innych bomb Gamma – mocarne kompozycje, riffy-żylety i autentyczną energię wyplutą z trzewi, nie z podpatrzonych zagrywek. W porównaniu ze wspomnianym debiutem poprawiło się brzmienie (zniknęła fatalna, pstrykająca perkusja), pozostał za to ten fantastyczny, undergroundowy sznyt wywiedziony z korzeni gatunku, nie z inspiracji pogrobowcami.  Chłopaki z Terrordome Ameryki nie odkrywają, bo znaleźli ją już dawno i przywieźli sobie z podróży płyty Dark Angel, D.R.I., Suicidal Tendencies, S.O.D., rozłupali je na czynniki pierwsze i poskładali z nich swój muzyczny ideał. Nie jestem entuzjastycznym konsumentem takich zjawisk, ale jeśli wychodzi z tego kawał tak dobrej muzyki, to ja zamilknę i zaklaskam z błogo-tępym wyrazem twarzy w rytm hardcore’owego krakowiaka.

Drugie dziesięć minut „Bestial Castigation” przypadło chilijskiemu Dekapited, który, choć riffy klei niewąskie i łoi jak trzeba, wypada przy polskim bracie jak typowa kataniarska kapela, względnie smaczny dodatek do dania głównego. Dziwi mnie natomiast dobór samego materiału. Zapewne jest jakiś sens w tym, by na split wrzucić wydaną wcześniej Ep-kę okrojoną o dwa utwory, ja go pewnie nie pojmę nigdy, cóż zrobić.

Oczywiście „Bestial Castigation” to dzieło młodzieżowych grup rekonstrukcyjnych, ale jeśli odpuścimy sobie niepotrzebne analizowanie spraw, które tego nie wymagają, pozostanie nam dzika radocha z pociesznego, ale wysokoenergetycznego i moshopędnego hardcore/thrashu.

Bartosz Cieślak