TERRORDOME – We’ll Show You Bosch, Mitch! (Defense)

Z czym się je twórczość Terrordome wszyscy dobrze wiedzą, że to thrash, że crossover, że kopie dupsko aż miło. Tymczasem sympatyczni muzykanci z Krakowa postanowili uraczyć swoich fanów kompilacją różnych, z pewnością dziś trudno dostępnych piosenek, wydanych w swoim czasie na splitach, debiutanckim mini-albumie itp. Słowem, same rarytasy. Na deser dostajemy sześć numerów w wersji live a całość zamyka się w niespełna godzinie mocarnego hałasowania. Dla fanów zespołu posiadanie tego wydawnictwa to przysłowiowy mus, dla wszystkich innych doskonała okazja by dostać w ryj…

Chciałbym napisać coś mądrego w temacie nowego/starego wydawnictwa Terrordome, ale zwyczajnie wielce wydumane słowa nie pasują mi do dźwięków jakie płyną z głośników. Thrash ma wkurwiać, kopać i gryźć, ma hałasować i przyprawiać dziewice o atak niepohamowanej rządzy. A crossover ma robić te wszystkie rzeczy w dwójnasób.Terrordome Band

Jako się rzekło, „We’ll Show You Bosch, Mitch!” to zestaw nagrań z różnych okresów działalności grupy, jednak całość brzmi po prostu bardzo dobrze i brak tu często spotykanych na tego typu wydawnictwach nagrań, których jakość sugerować może, że studiem nagraniowym był magnetofon kasetowy Wilga. Terrordome, mimo iż młodzi stażem i wiekiem, doskonale odnaleźli się w muzyce spod znaku S.O.D., Slayer, Municipal Waste i grają tak jakby dźwięki te towarzyszyły im od kołyski. Od pierwszego kontaktu z tym zespołem po dziś dzień jestem wręcz urzeczony niesamowitym ładunkiem wkurwienia i energii jaka emanuje z ich twórczości. Tu nie ma miejsca na stanie pod ścianą i lans ze smartfonem w ręce. Tu się napierdala mosh i to jest esencja takiego grania. Jak już pisałem wyżej, materiał został zmiksowany tak, że całość brzmi mocno i równo lecz bardzo łatwo rozróżnić można poszczególne materiały źródłowe z jakich pochodzą konkretne piosenki. Właściwie jedyną rysą na obliczu tego zacnego materiału jest „Live in Warsaw”, który to brzmi tak jak na bootleg przystało, czyli tragicznie. Zrozumiałbym jeszcze fakt wypuszczenia w świat takich nagrań na limitowanej kasecie, ale oficjalne jakby nie było CD to chyba nie miejsce na tak niską jakość.

Terrordome rozliczają się tym wydawnictwem ze swoją przeszłością i jednocześnie przypominają dzisiejszej, zblazowanej publice czym jest ten cały metal. Solidna porcja hałasu, poproszę dokładkę.

Wiesław Czajkowski

Zdjęcie: Łukasz Jaszak

Cztery