TAKE OFFENSE – United States of Mind (Reaper Records)

Co powstałoby z połączenia Suicidal Tendecies, Metallica i Leeway? Prawdopodobnie coś takiego jak kalifornijski Take Offense. Panowie dopiero co rzucili na pożarcie rekinom nowy długograj, ciekawie nazwany „United States Of Mind”. Jest to już ich trzeci materiał, który ukazuje się za sprawą prowadzonej przez Niemca a działającej na terenie Stanów Zjednoczonych wytwórni Reaper Records. Wytwórni dbającej o prawo i sprawiedliwość w hardcorze.

Muszę przyznać, że niespecjalnie polowałem na tę płytę. Z jakiego powodu? Kiedyś, gdzieś wyczytałem, że wzięli się za jej nagrywanie, wcześniej jednak ten zespół jakoś nie powalił mnie na kolana, niby nie było się do czego przyczepić, nie szukałem też dziury w całym, ale czegoś mi u nich zwyczajnie brakowało i tyle. Poza tym delikatnie drażnił mnie wokal za bardzo marudzący a’la Mike Muir z Samobójczych Tendencji, a w muzyce z miejsca dało się wyłapać takie, a nie inne inspiracje, nie dość, że mieli podobną stylówę, to jeszcze garderobę, co nie do końca korzystnie wpływało na całokształt. Nie lubię jak ktoś ciśnie jeden temat i robi to ostentacyjnie. Rzecz miała się inaczej po ich występie na żywo, dawno temu w Warszawie, to była naprawdę inna bajka, praktycznie wszystko się tam zgadzało, złapali zatem u mnie dużego plusa. Ostatnio hulał sobie po internecie ich nowy song „Place Your Bet”, a w momencie, kiedy go usłyszałem, ujrzałem światło w tunelu – było inaczej, przebojowo, fajny wokal, wydzierający się całkiem klarownie, idę o zakład, że nie tylko ja miałem takie pozytywne odczucia.

Pod wpływem emocji nabyłem drogą kupna lp ze amerykańskiej stajni niemieckiego pochodzenia, płyta dotarła po pewnym czasie do miejsca mojego zameldowania w nienaruszonym stanie, muszę  to przyznać – pełny profesjonalizm jeśli chodzi o serwis konsumencki, cóż, „ordnung muss sein”. Wygrzebałem z okładki mały kartonik z download kodem i po chwili mogłem skupić uwagę wyłącznie na tych dźwiękach. Stwierdzam, że jest bardziej niż dobrze, na szczęście, nie „naciąłem” się tym pierwszym, udostępnionym kawałkiem, mało tego – jest jednym z moich faworytów, obok tytułowego „United States Of Mind”, wolnego „Criminals”, fajnie jadącego w luźnym tempie „I’ll Smoke You”, hiper szybkiego „No Room”, czy „Without You” ze śpiewanym wokalem. Mamy na przemian prędkość, motorykę, czasem wolniej, a więc zróżnicowanie, ale z przytupem. Płyta ma mocne brzmienie, dobry feeling, old school’owe, thrash metalowe gitary, co też nadaje jej klimat, ważnym elementem ich muzykowania są liczne solówki; ok, nie każdy jest fanem piłowania paluchami po gryfie, ale ja owszem. Nic tylko się cieszyć, zawiązać na głowie bandanę i postawić daszek od czapki do góry.

Sam Tromsa

Cztery i pół