SWALLOWED – Lunarterial (Dark Descent)

Debiutancki album fińskiego Swallowed kompletnie mnie opętał i zniewolił. Połknął, przeżuł i wyrzygał. Swallowed to dość młoda, bo sformowana w 2007 roku kapela z Helsinek, która po wypuszczeniu w świat trzech dobrze przyjętych przez podziemie demówek, wreszcie doczekała się długograja. I to jakiego!

Nie mogę się wprost oderwać od tej płyty. Niewiarygodnie ciężki i piekielnie mroczny death/doom zaserwowany przez Finów jest absolutnie przerażający. Kiedy słucham tej muzyki w chłodną jesienną noc, wyzwala ona obrazy zatęchłych krypt, wilgotnych pomieszczeń kaźni i tortur oraz gęstniejących od mroku, niekończących się korytarzy. Podobne skojarzenia wywoływała u mnie odrażająca, funeral doomowa maź Finów z Wormphlegm.

Na tym nie koniec subiektywnych porównań. Słuchając „Lunarterial” przypomina mi się także australijski Disembowelment i ich kipiący specyficznym nastrojem album „Transcendence into the Peripheral”. Wreszcie na myśl przychodzą hiszpańscy ekstremiści z Teitanblood, którzy na początku 2014 roku sponiewierali opętańczym „Death”. Swallowed w trakcie huraganowo szybkich partii brzmi niczym odrażający kuzyn Teitanblood.swallowed band

Płyta jest skonstruowana z ogromnym wyczuciem. Napięcie narasta, po to by wybuchnąć w potwornej eksplozji blastów i gitarowego chaosu. „Lunarterial” wieńczy masywny niczym skała, 25-minutowy funeral doomowy kolos „Libations”, w którym dźwiękowa psychodelia miesza się z intensywnym odorem świeżo rozkopanego grobu. Na uwagę zasługują przede wszystkim złowieszcze wokale Samu Salovaara, które tworzą niesamowitą aurę. Całość brzmi niezwykle organicznie, by nie rzec chorobliwie, co znakomicie uwypukla brudna produkcja.

Bart Krawczyk 

Pięć