SVARTTJERN – Towards The Ultimate (Agonia Records)

Jeśli wierzyć temu, co napisane jest na stronie Agonia Records, norweski SVARTTJERN jest obecnie a przynajmniej ma szansę zostać jednym z najważniejszych zespołów black metalowej sceny. Przyznaję się bez bicia, że jest to mój pierwszy kontakt z zespołem i jakoś nie miałem okazji zapoznać się ani z demówkami ani z debiutanckim longpalyem. Ponoć wydawnictwa te zostały bardzo szybko wyprzedane, co może stanowić pewną okoliczność łagodzącą…


Chyba ostatnio za dużo słucham black metalu, stąd ten trochę ironiczny ton wstępu do poniższego tekstu. Wydawcy tak już mają, że muszą zareklamować swój produkt jak tylko się da a w rzeczywistości chyba niewiele osób przejmuje się już wyścigami, który to zespół jest aktualnie najbardziej „true”. Fakt jest jeden – płyta mi się podoba, ale (zawsze musi być jakieś „ale”…) mam do jej twórców kilka zasadniczych uwag, które sprawiają, że ich muzyka nie zwala z nóg i nie urywa łba przy samej d…

Głównym zarzutem, jaki mam odwagę wysnuć pod adresem SVARTTJERN jest sztampowość i schematyczność ich sztuki. Niby wszystko jest w porządku, muzyka brzmi mocno jak na nowoczesny black metalowy album przestało. Brzmienie pełne jest cyfrowo wygenerowanego chaosu i spreparowanego w studio brudu lecz wszystko jest niczym innym jak kolejną odsłoną brutalnego, black metalowego przedstawiania w stylu, jakim od lat raczą nas URGEHAL, 1349 czy MARDUK. Najbardziej boli to, że SVARTTJERN ma potencjał do tego, by wykroczyć poza ramy stylu lecz nie robi tego zamykając się w gatunkowym getcie. Owszem, mocno wali między oczy, chwilami wprowadza w ciekawy transowy klimat („I am the Path pt.II”) lecz nie wiem czemu oczekiwałem po tym zespole czegoś więcej? Może niepotrzebnie….

SVARTTJERN nie jest w stanie mimo całej swej muzycznej sprawności i instrumentalnego kunsztu rozpalić we mnie ognia, który pali kościoły… Właściwie to po kilku odsłuchach „Towards The Ultimate” ląduje na półce z napisem „dobre płyty”, co w natłoku produkcji z jakimi mamy dziś do czynienia oznacza, że wątpliwe jest, żebym jeszcze kiedyś powrócił do tej płyty… No cóż, kolejny dobry album z Norwegii…

Wiesław Czajkowski 3,5