SULPHUR AEON – Gateway To The Antisphere (Van Records)

To nie tak, że na death metalu (zupełnie) się nie znam. Czuję się jak rewolwerowiec, który już wycofał się z biznesu i stracił właściwe czucie w ręku. Cóż z tego, że są od ciebie szybsi, skoro już nie bierzesz w tym udziału? I tak jest z death metalem – czymś co zalega w dziurze między thrashem a black metalem (sam to wymyśliłem), czekając na archeologów. Powiedzą, że za płytko szukam, tracąc z pola widzenia takie Beyond Creation, ale jestem już tą stylistyką i muzyczną postawą zmęczony i sam nie wiem dlaczego piszę tą recenzję. Bo w modzie jest wypinanie się na death metal? Bo lubię pisać? Bo Sulphur Aeon to niezły band?

Odnotowuję. Drugi album Niemców. Potężna i przestrzenna produkcja. Brzmienie perkusji wyciągnięto w studio za uszy tak intensywnie, że nie przypomina tego co naturalnie wydobywa się z akustycznego zestawu. Wokal mężczyzny za mikrofonem dobrze osadzony, ale zbyt jednostajny, żeby wywołać u mnie jakieś większe emocje. Nautyczna okładka kojarząca się z „jedynką” Ahab udanie koresponduje z kreowanym na albumie klimatem szaleństwa w oceanicznej otchłani z bohaterami Lovecrafta w tle. Trochę czeluści The Ruins of Beverast, dysonansów Ulcerate. Stawkę uzupełniają Grave, stara Gojira i obowiązkowo Morbid Angel z „Gateways To Annihilation”. Koniec.Band
Cała ta powaga i ostateczna ostateczność dźwięków Sulphur Aeon dzisiaj już mnie nie interesuje, a miejscami wręcz drażni. Są to zmiany w organizmie dorosłego osobnika, których nie sposób zatrzymać. To uczucie zniecierpliwienia nie towarzyszyło mi słuchając na przykład „Slowly We Rot”, w czasach gdy death metal niósł śmierć a nie artystyczne wizje, nawet jeśli te wyjątkowo kompetentnie przedstawiano. Nie jest jednak tak, że Sulphur Aeon gdzieś błądzi w swoim koncepcie kosztem mocy. „Gateway To The Antisphere” to doskonale zorganizowany, pozorny chaos, który od początku do końca skutecznie torturuje słuchacza swoją intensywnością.
Czytam to, co napisałem i pytam: może więc lepiej nie pisać, niż tak pisać? Jeśli ktoś z tysięcy czytających tą recenzję nie zna Sulphur Aeon, to jest szansa, że sam opis muzyki powinien go zachęcić do sięgnięcia po ten album. Jest w tej muzyce coś wystarczająco oryginalnego i koncepcyjnie atrakcyjnego, by kilku kudłaczy mogło się w niej zakochać.

Kuba Kolan
Cztery