STARRING JANET LEIGH – Spectrum (Ironclad Rec./Metal Blade)

To, że death metalowa zaraza znowu powoli wraca do podziemia, jest faktem niezbitym. Setki zespołów, które liczyły, że uda im się wypłynąć na fali popularności muszą obejść się smakiem. Na szczęście, są wśród nich te, które zamiast myśleć o profitach, skupiają się na muzyce. Z piorunującym skutkiem…

Ostatnimi czasy nieczęsto zdarza mi się ufajdać przy metalu śmierci. Jakoś mało jest zespołów, wychodzących poza schemat i mających coś do powiedzenia. Zazwyczaj nerwowo reaguję albo przy totalnie oryginalnych, nieprzewidywalnych tworach (np. Portal…) albo przy zespołach zabawiających się w grę pt. „a tak potraficie?”. Założony w 2003 roku w Toronto kwintet należy zdecydowanie do tej drugiej grupy. Jeszcze niedawno wydawało mi się, że nikt nie przebije „Once Was Not” Cryptopsy, a tu proszę, jaka miła niespodzianka. SJL kombinują tak, że wątroba się przewraca, mózg paruje a oczy stają w słup. Całość opiera się oczywiście na resorach perkusyjnych – praca Aarona Pozzera zwala z nóg. Wyczyny tego gościa świadczą wyraźnie, że lubi wyzwania i nisko kłania się Flo Mounier’owi. Ilość patentów, przejść, rodzaje blastów, rozłożenie akcentów, łączenie siłowej gry z subtelnie jazzowymi wstawkami powodują, że ciągle nie mogę znaleźć sztucznej szczęki. Byłbym jednak niesprawiedliwy, nie doceniając gry gitarzystów – Mat i Chris wtórują perkusyjnej machnie, zapełniając kompozycje setkami zwariowanych biegników, pokręconych riffów i solówek. Jednocześnie biegłość, z jaką to wszystko łączy się w obłąkaną całość  jest niewiarygodna. Elementem wyróżniającym zespół z grona podobnych odszczepieńców jest upodobanie do częstych, jazzowych wstawek. Te akustyczne przerywniki doskonale kontrapunktują pokręconą nawałnicę technicznego czadu, wpuszczając przestrzeń do napakowanych aranżacji. Nie wyróżnię żadnego numeru, bo każdy z nich to perełka akademickiego death metalu. Może faktycznie gdzieś po drodze zgubili kompozycje, brakuje wpadających w ucho riffów czy melodii, ale kto by się tym przejmował, mając do dyspozycji ponad dwa kwadranse muzyki tak efektownie i z pasją zagranej?! Miejmy nadzieję, że pójdzie za tym popularność, bo grupą już zajęła się niemiecka stajnia Metal Blade, biorąc w grudniu 2009 roku płytę do swojej dystrybucji. Jak to możliwe, że przegapiłem zespół i dopiero teraz do niego dotarłem??

Arek Lerch 6