SPINE – Time Has Gone (Bad Teeth)

Po przesłuchaniu najnowszego LP amerykańskiego Spine, mogę stwierdzić jedno: takie zespoły są zajebiście potrzebne! Bo choć w ich twórczości nie znajdziemy patentów rewolucjonizujących muzykę w jakimkolwiek stopniu, co więcej – ich muzyka jest na wskroś przewidywalna, to jednak bez tego typu kapel cała hardcore’owa scena mogłaby gorzko zapłakać nad swoim parszywym losem i brakiem dobrego soundtracku do akrobacji na koncertach.

Time Has Gone, wydane nakładem Bad Teeth Recordings, czyli wytwórni Snydera z Weekend Nachos (będącego jednym z członków Spine) jest podręcznikowym przykładem równowagi w graniu wkurwionego hardcore’u spod znaku Infest i dodania do tego lekko metalicznego posmaku. Efekt jest dobry; przy takich zabójcach jak chociażby „Grave” czy „I’m Spent” nogi same próbują wykonać potrójne salto mortale na kanapie w pokoju rodziców. Wspomniałem o braku oryginalności, choć w tym wypadku jest ona raczej atutem, aniżeli jakimś poważnym oskarżeniem; tego typu audialna agresja nijak ma się do jakiegokolwiek eksperymentowania w kwestii brzmienia. Kiedy ma być szybko – czujemy jakby ktoś wrzucił nas do gigantycznego, lekko zdezelowanego wiatraka, natomiast kiedy wchodzi kolejne 2-stepowe zwolnienie, wiemy, że wręcz wskazane jest odbijanie się od ścian swojego mieszkania. Nie inaczej sprawa wygląda jeśli chodzi o teksty, choć wiadomo, niewiele zdziałamy w tej kwestii bez uprzedniego przeczytania ich – wokal konsekwentnie utrudnia nam zadanie zrozumienia werbalnego przekazu. Tak, moi drodzy, to też zaliczamy na plus dla całości albumu. To wszystko cieszy mnie niezmiernie, ponieważ obawiałem się, iż po świetnym „Subhuman” zespół zawiesi działalność/oleje sprawę, jak to często ma miejsce wśród nowszych kapel. Moje obawy okazały się bezpodstawne – materiał niszczy słuchacza w myśl pięknej filozofii grania „heavy/low/fast/slow”.spine

Za dziesięć lat ten album będzie pomijany we wszelkiego rodzaju rankingach, na ten czas jednak jest to pozycja godna polecenia, jeśli chcecie rozgrzać poślady w te zimne, mało przyjemne dni. Rozgrzewka ta nie zajmie wam zbyt dużo czasu, tak więc żadne wymówki nie wchodzą w grę.

Kevin Nazencew

Cztery