SOUNDFEAR – 676

Soundfear to marka, która powinna być dobrze znana fanom deathcore’a w naszym kraju. Zespół mimo tego, że nie doczekał się jeszcze pełnoprawnego debiutu i tak zaznaczył swoją obecność w podziemiu kilkoma krótszymi formami wydawniczymi z których każda trzyma co najmniej dobry poziom. Dziś dostajemy do rączek ep-kę numer cztery, która przynosi małą woltę stylistyczną w kierunku death metalu; mam małą nadzieję, że jest pilotem debiutanckiego lp.

„676” to jedynie trzy premierowe numery, ale po przesłuchaniu tychże mam ochotę napisać tylko jedno: panowie, poproszę normalny, pełnowymiarowy krążek z takim właśnie materiałem! Soundfear, jak sama nazwa wskazuje, uparli się by słuchacza straszyć i o ile na wcześniejszych materiałach nie było to aż tak bardzo wyeksponowane, tym razem zespół postanowił w pełni wykorzystać potencjał i stworzyć dziełko w którym poplątany deathcore mocno brata się z mrocznym, nasączonym elektroniką graniem, któremu bardzo blisko do ultra brutalnego death metalu. Mroczna inwokacja, która rozpoczyna pierwszy na płycie „Reconcilation of Shamans” wprowadza bardzo interesujący klimat rodem z horroru czy może nawet bardziej soundtracku do dawno już zapomnianego rytuału by po chwili przerodzić się w nasyconą blastami i połamanymi tempami rzeź. Dziś, w czasach gdy scena muzyczna jest nasycona ogromem projektów, takie zespoły jak Soundfear zdecydowanie wyróżniają się na tle szarego tłumu. „676” to materiał bardzo krótki, ale też bardzo konsekwentny. Wszystko jest tu podporządkowane pewnemu konceptowi – od sesji zdjęciowej poprzez użyte dość obficie sample aż po teksty. Koncept uzupełnia inteligenta i brutalna muzyka, która w inspiracjach i podobieństwach czysto muzycznych ociera się o takie akty jak Cephalic Carnage, Cattle Decapitation, czyli granie bardzo szybkie, połamane i chorobliwie wręcz brutalne.

Jak dla mnie „676” ma tylko jedną wadę. Chciałbym dziś usłyszeć debiutancki lp tego zespołu i sprawdzić czy uda się zespołowi utrzymać napięcie i niebanalną atmosferę przez 40-50min. Na dziś jest bardzo dobrze, ale boleśnie wręcz krótko.

Wiesław Czajkowski

Cztery