SOEN – Lykaia (UDR Music)

Krążą plotki, że z nową płytą powróci niebawem Tool. Krążą one od mniej więcej 7 lat i nadal nikt nie sprecyzował, co znaczy niebawem. Fani Metalliki, którzy co nieco na ten temat do powiedzenia mają, twierdzą, że należy być cierpliwym, ale co bardziej zdroworozsądkowi zauważają, słusznie zresztą, iż zazwyczaj i tak okazuje się, że już lepsze było czekanie, niż nowej płyty słuchanie. Nie wiemy jak będzie z Toolem, ale proces czekania mogą umilić (lub też uprzykrzyć…) nam inne płyty – np. „Lykaia” grupy Soen, która fanów Toola powinna zadowolić.

Zespół Soen powstał w roku 2004 z inicjatywy Martina Lopeza, byłego perkusisty m.in. Opeth i Amon Amarth, oraz Kima Platbarzdisa, jednak dopiero 6 lat później, wraz z przyjściem wokalisty, Joela Ekelöfa, panowie na dobre ruszyli z tworzeniem materiału. Wydali do tej pory dwa krążki: „Cognitive” z roku 2012 oraz „Tellurian” sprzed 3 lat. Jedną z rzeczy, które te dwa krążki ze sobą łączą, są wyraźnie słyszalne inspiracje grupą Tool – i inspiracje te słychać również na płycie, która jest przedmiotem tego tekstu. Jeśli mi nie wierzycie, zapuśćcie drugi numer – „Orison”. No przecież Tool wylewa się z głośników! Pamiętam jak lata temu (chociaż możliwe, że i teraz takie praktyki są w modzie) internetowe śmieszki, jajcarze niesamowici, wrzucali dla hecy do sieci kawałki jakichś dziwnych, zrzynających z – dajmy na to Iron Maiden – zespołów, podpisując je jako NEW IRON MAIDEN SONG!!! i… czekając na reakcje. Zawsze ktoś dał się nabrać. I gdyby ktoś wrzucił na YouTube „Orison” podpisując go jako nowy numer Toola, również kilku naiwnych by się znalazło – w tym ja. Riff, wokal, struktura utworu, groove – to wszystko jest do bólu toolowe. Wyjątkiem jest refren, który ma w sobie dużo patosu i raczej nie zapada w pamięć – cóż, Maynardowi zdarzało się pisać lepsze melodie.L

Ale żeby być uczciwym – nie jest to kompletna zrzynka z Tool. Panowie z Soen dodali do toolowej bazy także trochę Opeth, Anathemy oraz własnego charakteru. Otwierający album „Secretarian” zaczyna się całkiem ciekawie – od połamanego rytmicznie riffu, który przeradza się później w toolową (a jakże) zwrotkę i wpadający w ucho refren. W drugiej części znajdziemy intrygujący, mastodonowy riff – prawdopodobnie najciekawszy moment tego numeru. Mastodonem zalatuje nam też w „Stray”, szczególnie jeśli chodzi o riffowanie. Denerwuje na tej płycie powtarzanie schematów. „Secetarian” i „Sister” zbudowane są niemal identycznie. Ciężki, połamany riff, potem toolowa zwrotka z wysuniętym bębnami, i refren – znów na ostro. Ale żeby tyle nie narzekać – miłą odmianą jest najbardziej opethowy ze wszystkich „God’s Acre” – najmocniejszy moment płyty – i melancholijny „Paragon” z kapitalną solówką w środkowej części. Tam, gdzie Soen nie chce brzmieć jak Tool, brzmi najlepiej. Miejmy nadzieję, że Keenan i spółka wydadzą wreszcie ten album i Szwedzi będą mogli grać swoje. Póki co, brakuje mi w ich muzyce własnego charakteru – „Lykaia” to solidna płyta, nic poza tym. Ale jeżeli naprawdę odczuwacie silny brak nowej twórczości grupy Tool – posłuchajcie, bo to do was.

Paweł Drabarek

Trzy

 

BrutalAssault15

                     SOEN ZAGRA NA TEGOROCZNEJ EDYCJI BRUTAL ASSAULT 09.08-12.08 ZAPRASZAMY!!