Slaughterbox – The Ubiquity of Subjugation (Amputated Vein Records)

Death metal to gatunek, który chyba tak jak żaden inny podzielił się na wiele podgrup stylistycznych. Mamy przecież brutal death, grind death, death techniczny, death jazzujący i melodyjny… Amerykański Slaughterbox jest doskonałym, wręcz wzorcowym reprezentantem podgatunku, który na własny użytek nazwałem kiedyś death metalem kuriozalnym.


Z pewnością kuriozalne jest to, że płyta, która zawiera niespełna dwadzieścia minut materiału może być nazwana choćby przez przypadek albumem długogrającym. Drugim powodem dla którego nazywam muzykę tego zespołu kuriozalną są blasty, które atakują słuchacza od pierwszych sekund. Lubię blasty, ale tak nuklearnego tempa dawno już nie słyszałem. Jeżeli za ultra szybki uważacie automat perkusyjny w Iperyt, powiem Wam, że Slaughterbox jest jeszcze szybszy… Brzmi dziwnie? Problem jednak tkwi w tym, że nie mogę jednoznacznie ocenić tej płyty. Mimo pewnych dziwactw, o których pisałem wyżej, nie jest to muzyka zła. Nawet w tych irracjonalnie szybkich blastach tak jak w każdym szaleństwie tkwi jakaś przewrotna logika. Paradoksalnie, to właśnie te dziwaczne, wynaturzone szybkości powodują, że „The Ubiquity…” jest materiałem, którego warto posłuchać. Warto posłuchać i wyrobić sobie o nim własne zdanie. Ciekawe jest to jak rozwiązane zostały kwestie gitar. Oprócz mielących riffów, gitary mają też drugie niemal melodyjne oblicze, co w zestawieniu z hiper szybkimi bębnami daje całkiem interesujący efekt.

Osiem numerów zawartych na „The Ubiquity…” przewala się przez głowę z szybkością i subtelnością tornado. Zanim zdążymy się zmęczyć tym dość dziwnym w sumie hałasem płyta się kończy. Żeby bardziej wgryźć się w muzykę Slaughterbox trzeba jej poświęcić trochę więcej czasu. Po kilku przesłuchaniach dochodzę do wniosku, że kuriozalnie krótki czas trwania albumu idealnie pasuje do prezentowanej dźwiękowej formuły. „The Ubiquity…” to propozycja dla najbardziej zatwardziałych fanów death metalowego podziemia. Jeżeli ktoś lubi ultra brutalne, techniczne granie to istnieje cień szansy na to, że ten album zaliczy do grupy produkcji udanych. Nie zamierzam jednak nikogo zachęcać do kontaktu ze Slaughterbox. Jeżeli macie ochotę poznać ten zespół, robicie to tylko na własną odpowiedzialność.

Wiesław Czajkowski 2,5