SKELETAL REMAINS – Beyond The Flesh (F.D.A. Rekotz)

Klasyczny death metal to bardzo specyficzna dziedzina hałaśliwej sztuki. Muzyka, w której równie ważna co brutalność jest technika i odpowiednie, autentycznie wyróżniające się brzmienie. Death, Pestilence, Gorguts, Massacre – każdy z tych bandów brzmiał inaczej, ale też każdy z nich był w stu procentach zespołem kultywującym śmierć metal. Skeletal Remains to formacja dziwna, rzadko się bowiem zdarza by działający w epoce smartfonów i tabletów  zespół  był w stanie stworzyć tak wspaniale archaiczny materiał jakim jest „Beyond The Flesh „… 

Tak naprawdę trudno jest jednoznacznie ocenić dźwięki, tworzone przez Skeletal Remains. Z jednej strony słychać, że jest to materiał bardzo przemyślany, spójny, zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach, ale trudno też nie zauważyć, że właściwie każdy pomysł, jaki słyszymy na tej płycie, rozpatrywać można w kategoriach cytatu. Rozpoczynający album „Extirpated Vitality ” to przecież nic innego jak inteligentnie połączone pomysły, znane z klasycznych płyt Death czy Gorguts. Podobne riffy, podobne podejście do aranżacji, słowem wszystko, czym zasłynęli praojcowie technicznego death metalu. Skeletal Remains w całości podporządkowują się temu by odtworzyć w swych dźwiękach esencję starej szkoły technicznego death metalu. Jakoś nie chce mi się wierzyć by ktoś tak pieczołowicie pracował nad brzmieniem, jakby żywcem przeniesionym z tamtej epoki, tylko po to by stać się częścią jakiegoś trendu czy mody na old school. Może i nie ma w tym graniu za grosz oryginalności, jest za to autentyczna pasja, dzięki której już przy drugim kawałku przestaję zastanawiać się nad tym, że równie doskonałe solówki miało Pestilence, jeszcze mocniej kręciło riffami Gorguts a gdy Obituary zwalniało, pękały ściany…

„Beyond the Flesh” to czysta impresja na temat technicznego death’u sprzed ponad dwóch dekad. Album autentycznie porywa i wciąga, ale tylko wtedy gdy przestaniemy patrzeć na Skeletal Remains jak na zdolnych kopistów a spojrzymy łaskawszym okiem, widząc w nich pasjonatów idących drogą mistrzów.

Wiesław Czajkowski