SIDEBLAST – Cocoon (Cyclone Empire)

Francuski metal brzmi już prawie tak samo obiecująco jak „polski death metal”. Czyli jakość sama w sobie. Francuzi mają talent do tworzenia zespołów nietuzinkowych i zawzięcie grzebiących w muzycznym śmietniku. Raz trafiają na coś fajnego, w innym momencie – nie do końca.

Sideblast należy niestety do tej grupy, która mimo niewątpliwych umiejętności i wyraźnych prób stworzenia czegoś frapującego, wysiliła się jedynie na skopiowanie paru pomysłów znanych z płyt bardziej utytułowanych wykonawców. Co też tu mamy? Soczyste riffy po linii szwedzkiego metalu, jest troszkę klimatu metalcore’owego. Jest unosząca się w powietrzu lekko symfoniczno – industrialna (ziomale z Zuul FX się kłaniają…) aura za sprawą klawiszy nasączających kompozycje niepokojącym klimatem. Miejscami zespół ociera się o black metal, szczególnie ze wskazaniem na ostatnie dokonania Dimmu Borgir. Ogólnie materiał jest dość melodyjny, wpadający w jedno ucho… i wypadający drugim. Największym problemem Sideblast jest to, że nie potrafią tchnąć w swoje dźwięki czegoś absolutnie indywidualnego, brakuje jakiejś iskry i drugiego dna. Korzystanie ze sprawdzonych patentów jest oczywiście bezpieczne i nikt ich za to po sadach nie będzie ciągał; raczej starają się unikać zbyt nachalnych zrzynek. Krótko mówiąc – materiał zwyczajnie męczy i gdzieś tak w  połowie płyty robi się niemiłosiernie nudno. Proste, banalne riffy z przewidywalnymi klawiszami raczej nie są w stanie przykuć uwagi. Jako ciekawostkę można dodać, że materiał został zmiksowany w białostockim studiu Hertz. I to jest na pewno najjaśniejszy punkt programu.

Arek Lerch 2