SIBERIAN MEAT GRINDER – Metal Bear Stomp (Destiny Rec.)

Jeden z najlepszych zespołów crossover ze wschodu kontynentu w końcu nagrał kolejny longplay. Za to jaki! Hybryda Agnostic Front z Biohazard (o czym niżej) i slayerowsko-killing time’owego łomotu stawia SMG w ścisłej czołówce wykonawców 2017 roku. Rzadko zdarza się aby tak oklepane dźwięki siały takie spustoszenie i rosyjski kwintet w kwestii „szaleństwa” i „flow” utworów odpowiada nikomu innemu jak wściekłym core’owcom z In Other Climes. Obie załogi spaja chęć pożogi i nieskrępowanego rozpierdolu w oparach wódki i potu w moshpicie, i nie wiem do jakiego innego hordes miałbym ich porównać.

Oczywiście, obie formacje łoją zupełnie inaczej, bowiem SMG to podręcznikowe thrash/crossoverowe napierdalanie, przypominające o tym, jak daleko pozostajemy w tyle za resztą świata. Nasze Terrordomki, Testery Gier to amatorszczyzna w porównaniu z załogami z zagranicy, i choć obu powyższym mocno kibicuję, odnoszę smutne wrażenie, że dużo wody upłynie nim ten stan rzeczy się zmieni. Na pewno w kwestii samego brzmienia pozostajemy na szarym końcu, a jeśli chodzi o warsztat, tu akurat możemy bić się z najlepszymi. SMG

W kwestii najważniejszej, to jest kompozytorskiej SMG ze swoim „Metal Bear Stomp” zostawia konkurencję w tyle, odskakując na tyle daleko, aby zapomnieć nawet o nowym longu Warbringer. Jedyną wadą rosyjskiego misia jest jego jednowymiarowość, ale mam to w poważaniu, bowiem szybkie strzały między oczy, napędzane szybkim umpa-umpa robią mi dzień jak mało co. Czy jeśli ktoś słucha D.R.I, przeszkadza mu krążenie wokół tego samego? Nie. Jedyne „novum” to dość pokaźna ilość solówek i co rusz zmieniająca się maniera wokali Vladimira (kiedy rapuje, brzmi bardziej jak francuski mc niż metalowy krzykacz, stąd porównania do Biohazard czy rap metalu ogółem) i kilka klasycznie heavy metalowych zagrywek, czego wcześniej w twórczości kwintetu nie słyszałem. Zatem, jeśli nie przeszkadza Ci wściekla, rozpędzona perkusja, ostre, ale sterylne gitary bez „gruzu”, lekko schowany w miksie bas i bardzo mocno wyeksponowany wokal, stanowiący tutaj kluczowy element całe thrash/core’owej układanki, wiesz co robić. „Metal Bear Stomp” kosztuje raptem 50zł. Warto.

Grzegorz Pindor

Cztery i pół