SIBERIAN MEAT GRINDER – Hail To The Tsar

O tym,że Rosja to stan umysłu przekonują nas nie tylko zabawne filmiki w internecie, wypowiedzi telewizyjnych prezenterów czy sportowcy (szukajcie filmików ze skejtami w Petersburgu…) ale również muzycy metalowych kapel. Dość powiedzieć, że Ci z Moskwy i rzeczonego już Petersburga prawdopodobnie „chorują” na jakieś mutacje, bo prędkości osiągane przez nastoletnich perkusistów parających się to deathcorem a to tech deathem są oszałamiające, płeć piękna wcale im nie ustępuje, czego dowodem są liczne widea prezentujące co najmniej urodziwe panny, ostro ciupiące utwory Veil of Maya czy The Faceless. Czoła chylę. A do tego super zestawu dochodzą crossover’owcy z Siberian Meat Grinder, którzy na desce jeżdżą w kominiarkach, a energetyki piją pewnie z uranową wkładką.

Pięć utworów zawartych na „Hail To The Tsar” nie odbiega od tego, co od lat proponują nam Municipal Waste (za wyjątkiem bardzo dobrych solówek), choć przyznam, że niektóre heavy metalowe patenty (rytmika, ścieżki syntezatorów!) czy black metalowe blasty są nie małą niespodzianką, ale ogółem rzecz biorąc, to wszystko tylko wzmacnia pozytywny odbiór tego materiału. Jedynym mankamentem Siberian Meat Grinder, prócz oczywiście faktu, że nigdy nie zobaczę ich na żywo, chyba, że Blank TV nagle zamiast puszczać teledyski będzie robić streamy z wydarzeń, jest fakt posiadania dwóch krzykaczy w zespole. W dodatku, jeden od drugiego, prócz masy i snapbacka na łbie zamiast kominiarki, w ogóle się nie odróżnia, więc nie wiem, po co tak na siłę powiększać swój koncertowy skład.

Poza tym, jedna wielka kosa. Doskonała ep – ka na zakończenie roku, sól trzeźwiąca i świetny soundtrack do suto zakrapianej imprezy. Czekam aż ktoś wpadnie na to by do Guitar Hero, Band Hero i innych gier wgrać utwory crossover’owych kapel. Wtedy to, maksyma „kto szybszy, ten lepszy” nabrałaby nowego znaczenia.

A przy okazji – na koniec, jako bonus i track numer sześć panowie coverują „Teenage Mutant Ninja Turtles”. Wersji Bonded By Blood nie pobili, ale i tak jest dobrze.

Grzegorz „Chain” Pindor