SERPENTINE PATH ‒ Serpentine Path (Relapse)

Doom metal w wykonaniu tej amerykańsko-angielskiej grupy nie należy do najłatwiej wpadających w ucho. Po kilku przesłuchaniach wciąż nie doszukałem się na tym albumie choćby odrobiny melodii lub jakiejś nuty, którą można by zanucić. Znalazłem za to ponad czterdzieści minut radykalnie brutalnego, skrajnie nisko nastrojonego i okropnie nie przebojowego grania, które powinno znaleźć idealnego odbiorcę w słuchaczach takich kapel jak Indian, Corrupted, Noothgrush albo Encoffination.

Fundamentem Serpentine Path jest trójka byłych muzyków nowojorskiego Unearthly Trance, które w 2011 roku zawiesiło działalność. Kwartetu dopełnił gitarzysta Ramesses, będący w swoim czasie przez blisko dekadę członkiem Electric Wizard. Zamiast wrzucić na luz i zaproponować materiał, który zdobyłby uznanie szerokiej rzeszy odbiorców, panowie nagrali najcięższe i najbardziej bezkompromisowe numery w swojej dyskografii.

Każdy z ośmiu numerów, który znalazł się na tym debiucie to leniwie człapiący sludge/doom metalowy kolos. Zadaniem każdego z nich jest bezpardonowe rozprawienie się z naszym aparatem słuchowym. Po głośnym przesłuchaniu tej płyty gwarantowana jest wizyta u laryngologa lub konieczność położenia na ściany świeżej warstwy tynku. Trudno oprzeć się wrażeniu, że zespół napisał ten materiał, aby torturować za pomocą dźwięków. Po kontakcie z „Serpentine Path” człowiek czuje się jak zmaltretowany przez byka podczas rodeo albo sponiewierany przez drużynę futbolu amerykańskiego.

 

Adam Drzewucki