SERPENTINE PATH ‒ Emanations (Relapse)

Przyznaję, że do „Emanations”, drugiej płyty Serpentine Path, przyciągnęła mnie przede wszystkim osoba Stephena Flama, byłego gitarzysty legendarnego tria Winter. Jedyny krążek jego macierzystej grupy, wydany w 1990 roku „Into Darkness” to album przełomowy i mimo upływu czasu wciąż porażający lodowatym, dusznym i opresyjnym nastrojem grozy. Jeśli dorzucić do tego byłych muzyków sludge’owego Unearthly Trance oraz dawnego gitarzystę Electric Wizard i Ramesses, otrzymujemy wydawnictwo, którym zainteresować się powinien każdy szanujący się wielbiciel death doom metalu.

Podobnie jak w przypadku Winter, muzyka Serpentine Path również nie zna litości, wciągając w postapokaliptyczny świat wojennej nędzy i zniszczeń. „Emanations” okalecza, poniewiera, wręcz torturuje słuchacza. Płyta brzmi bardzo podobnie do wydanego w 2012 debiutu zatytułowanego po prostu Serpentine Path. To raz jeszcze posępna i jadowita mieszanina monstrualnie ciężkiego, gitarowego riffowania oraz przytłaczających partii perkusyjnych. Oczywiście, można narzekać na brak zróżnicowania i rzeczywiście poszczególne utwory zlewają się w jednolitą bryłę. Mimo to klimat przygniatającego ciężaru Serpentine Path urzeka. Słuchając żrących wokali Ryana Lipynskiego w „House of Worship” czy „Disfigured Colossus”, krew zaczyna szybciej krążyć w żyłach. W twórczości Nowojorczyków nie ma szczególnie wiele miejsca na eksperymentalno-psychodeliczne smaczki znane z płyt Unearthly Trance czy Ramesses, choć i takowe się zdarzają np. w kawałku „Systematic Extinction”. Przede wszystkim liczy się tu pierwotna prostota, utytłanie słuchacza brudem i przekazanie mu uczucia bólu.JJN14008-Serpentine_Path-101-LowRes

Wygląda na to, że grobowy death doom wraca powoli do łask. Świadczą o tym ostatnie, znakomicie przyjęte dokonania Hooded Menace czy Vallenfyre. Nie da się ukryć, iż „Emanations” naturalnie przywołuje echa dźwiękowej zagłady, znanej z płyt Winter, Disembowelment czy Decomposed, a to się chwali. W końcu odór grobu też potrafi być intrygujący.

Bart Krawczyk

Pięć