SEARCHING FOR CALM – Celestial Greetings (Mystic)

Pisząc SFC bardzo trudno uniknąć obowiązkowej formułki “grają jak niepolski zespół”. No ale, cholera, oni naprawdę grają tak, że wszystkie stereotypowe przywary typowej produkcji muzycznej znad Wisły idą się jebać. Nowa płyta to dodatkowy argument, by zacząć snuć wizje typu „co by było, gdyby urodzili się w innym kraju…” Jakoś nie chce mi się zagłębiać dalej w ten temat, bo trudny on i smutny w sumie.

SFC nagrało bardzo, bardzo dobry album, będący dokładnie tym, czego bym się po nich spodziewał, mając w pamięci debiut. Jest więcej wszystkiego: pokręconego metrum, eklektyzmu wątków muzycznych i przebojowości(!). Niełatwo po paru przesłuchaniach ogarnąć wszystkie pomysły, jakie Panom z Sosnowca przyszły do głowy, natłok motywów, ich połamanie, wzajemne przenikanie się jest przytłaczający – to płyta na wiele przesłuchań, za każdym na bank znajdzie się coś nowego, jakiś inny trop, praktycznie zawsze zaskakujący.
Ciężko wyróżnić konkretny numer, cały album trzyma równy poziom. Na moje uszy najlepiej daje radę bardzo przebojowy „Follow” i ósmy w kolejności, „Celestial”, gdzie do pewnego momentu SFC gra jak najlepsza wersja Deftones po czym płynnie przechodzi w.. Searching For Calm właśnie. Czemu? Bo ta płyta jest cholernie oryginalna, jest już bardzo klarowny styl, ciężko więc będzie przypinać im łatki kolejnych naśladowców At The Drive In czy innych post-hardcore’owych wynalazków. Nawet kowerując Talking Heads w „Once In a life time”, SFC robi to na tyle dziwnie, że gdy słuchacz spodziewa się pobujać do znajomego refrenu, dostaje ucieczkę w bok, kiwania nie ma, jest za to „rozkminka” w stylu „ale o co chodzi tym razem?”…
Muszę wspomnieć o produkcji – oczywiście, też jest niepolska. Wszystko dobrze słychać, daje się rozróżnić bez problemu, że pomysł z dwoma basami jest przemyślanym zabiegiem a nie bezsensowną fanaberią. Wniosek? Nie umiem znaleźć wad. Straszne to. Bardzo niekomfortowe dla recenzenta. Może się wrócę do punktu wyjścia? Że są stąd, a jakby byli z Zachodu to… Oj, pieprzyć to, zapuszczę tę płytę po prostu jeszcze raz…

Freak Kozodupnik

Pięć