SATANIC BLOODSPRAYING – At The Mercy Of Satan (Hells Headbangers)

Mnożenie się zespołów – klonów na pewno w jakimś stopniu świadczy o nie najlepszej kondycji dzisiejszego metalu. Czyżby wszystko, co w tej muzyce dobre, było już za nami? Czy nikt już nas niczym nie zaskoczy i skazani jesteśmy na wieczne taplanie się we wspomnieniach z ostatnich dwóch dekad minionego wieku? Tego nie wiem, ale nawet gdyby miało tak być, to i tak z pretensjami nie uderzę w stronę Satanic Bloodspraying, bo pomimo całkowitego braku oryginalności ich muzyka bardzo przypadła mi do gustu.

Przede wszystkim warty odnotowania jest fakt, że zamiast pójść po najmniejszej linii oporu i na warsztat wziąć twórczość popularnych dziś weteranów w rodzaju Autopsy, Entombed czy Blasphemy, muzycy Satanic Bloodspraying postanowili złożyć hołd wczesnej twórczości Impaled Nazarene. Jako że Finowie nigdy nie doczekali się tabunu naśladowców, a ich ostatnie płyty niekoniecznie dorównują ich starszym nagraniom, „At The Mercy Of Satan” cieszy niczym wygrana w szkolnej loterii fantowej. Nie jest jeszcze poziom „Ugra Karma”, ale uwierzcie mi, że dużo nie brakuje. Nie dość bowiem, że udało im się bardzo dobrze podrobić dawny styl braci Luttinen (włącznie z kalekim akcentem wokalisty), to jeszcze zrobili to w taki sposób, że mogliby zawstydzić obecne wcielenie zespołu swoich idoli. Nie zdziwiłbym się zresztą, gdyby się okazało, że to właśnie oni stoją za tym nagraniem. Co prawda Satanic Bloodspraying pochodzi podobno z Boliwii, ale jakoś nie chcę mi się wierzyć, że nie jest to po prostu jakiś niezobowiązujący projekt kilku znanych muzyków, a element anonimowości i egzotyki nie ma na celu sztucznego wykreowania otoczki kultowości.

Być może jednak niepotrzebnie doszukuję się w tym jakichś teorii spiskowych. Koniec końców najważniejsze jest to, że „At The Mercy Of Satan” słucha się znakomicie. Wczesna twórczość Impaled Nazarene jest w opinii niżej podpisanego jedną z najlepszych rzeczy, jakie przydarzyły się tej planecie, więc trudno by było pogardzić dobrze przyrządzonym według tego przepisu daniem. Nawet jeśli muzyczne złodziejstwo jest rzeczą zasługującą na napiętnowanie. Któż bowiem mógłby się gniewać słuchając takich kawałków jak „Satanic Skullfuck” czy „At The Mercy Of Satan”? Chyba jedynie Mika Luttinen, któremu od chłopaków z Satanic Bloodspraying należą się chyba jakieś tantiemy.

 

Michał Spryszak