SAINC – Decameron

Płyty, które nie zawierają twórczości autorskiej a jedynie przeróbki piosenek, z różnych względów ważnych dla muzyków danego zespołu, nigdy nie należały do moich ulubionych form dźwiękowej ekspresji. Niedawno udostępniony w sieci nowy materiał Sainc to właśnie krążek takiego sortu. SVierszcz wziął na warsztat muzykę Sepultury, Napalm Death i Slayer’a żeby jednak nie było tak do końca przewidywalnie, to w zestawie przerabianych formacji znalazły się również Korn, Illusion, Kittie oraz… Yattering.

 

Od pierwszych chwil uwagę zwraca ciężar dział, które tym razem wytoczył Sainc. Wystarczy posłuchać pierwszego numeru, by przekonać się, że zespół ten chyba jeszcze nigdy do tej pory nie grał aż tak ciężko. Mimo tego, że „Decameron” to zestaw przeróbek, dziwnym zbiegiem okoliczności płyta ta brzmi bardzo spójnie i konsekwentnie. Właściwie powiedzieć trzeba otwarcie, że wersje znanych kompozycji nie mniej znanych zespołów jakie przedstawia Sainc są dość odległe od oryginałów, chwilami nawet łapię się na tym, że słucham „Decameron” jak autorskiego materiału Sainc. Dobór bardzo różnorodnych cover’ów sprawia, że album zyskuje ciekawy lekko, odjechany sznyt…

Sainc to formacja, która nie boi się eksperymentów i czasem dość dziwnych rozwiązań. Efekt jest taki, że „Decameron” mało ma wspólnego z typową płytą z przeróbkami. Określiłbym te dźwięki raczej jako zapis swoistego, niezobowiązującego flirtu z muzyką kilku inspirujących bandów, których znaczenia dla świata ciężkich dźwięków przecenić się nie da… To porcja inteligentnej, ciężkiej muzy i chyba po raz pierwszy Sainc tak otwarcie ociera się o death metal a szczególnie o twórczość Yattering…

„Decameron” to album, którego warto posłuchać i to nie tylko dlatego, że dostępny jest za darmo w sieci. Chyba nikt nie jest w tej chwili w stanie przewidzieć co dalej będzie się działo z tym zespołem, dlatego też póki jest taka możliwość, pobierajcie i słuchajcie… Jak dla mnie Sainc to twór, który okrzepł, dojrzał i z ciekawością będę czekał na kolejny, premierowy materiał…

Wiesław Czajkowski