RESURGENCY- False Enlightenment (Hellthrasher Prod.)

Jeszcze do niedawna, gdy metalowe polaków rozmowy schodziły na temat Grecji, praktycznie jedynym wątkiem jaki się w nich przewijał, był black metal. Varathon, Nightfall… O tych i wielu innych zespołach było słychać bardzo często, w ostatnim jednak czasie zaszła w ojczyźnie Zorby jakaś zmiana i miejsce przodowników metalowego rzemiosła powoli zajmują death metalowcy. Duży w tym udział dobrze u nas znanego Dead Congregation lecz materiał, który katuję właśnie w tej chwili niczym nie odstaje od poziomu tych zespołów z Grecji, które już znamy…

Gdybym chciał być złośliwy, napisałbym, że album ten to przecież nic innego jak wypadkowa patentów, które znamy z płyt Autopsy i Morbid Angel. Uważam jednak, że takie postawienie sprawy byłoby dość krzywdzące dla Resurgency a nade wszystko materiał ten po prostu mi się podoba, zostawię zatem krytykanctwo innym. Grecy rozprawiają się z death metalem tak, jak lubię: ciężko, masywnie i brutalnie. Zdecydowanie na pierwszy plan wybija się tu bardzo specyficzne, duszne brzmienie. Materiał mimo tego, że spełnia moje oczekiwania pod względem mocy i selektywności, przesiąknięty jest piwnicznym smrodem old schoolu.

„False…” to także materiał pełen cholernej konsekwencji. Obierając pewien kierunek zespół trzyma się tej wizji, dzięki czemu płyta jest spójna i brak tu dźwięków przypadkowych czy często pojawiających się z braku pomysłów, typowych zapchajdziur. Od pierwszych taktów „Craniums of slain…” zespół konsekwentnie podąża obraną ścieżką. Można wytknąć Grekom zbytnie zapatrzenie w idoli (głównie Autopsy) lecz i tak zespół ten jest skrajnie death metalowy czym wyróżnia się na tle innych, względnie młodych formacji. „False…” to materiał bardzo niszowy, płyta, która trafi do wąskiego kręgu odbiorców lecz zdecydowanie nie jest ten fakt wyznacznikiem jakości opisywanej muzyki.

 

Wiesław Czajkowski