RESPONDENT – Homo Hubris

Na początku, z góry uprzedzając bardzo prawdopodobne głosy krytyki, jakie mogą pojawić się ze strony „prawdziwych” znawców gatunku, muszę przyznać się do tego, że jeśli chodzi o punk rock jestem praktycznie absolutnym laikiem. Czasami w moje ręce trafi płyta z taką muzyką lecz jak do tej pory moje spotkania z punkiem mają charakter jedynie incydentalny…

 

Punk to muzyka buntowników, ludzi, którzy nie godzą się na zastaną rzeczywistość i chcą to powiedzieć (wykrzyczeć) całemu światu prosto w twarz. Muzyka prosta i energetyczna. Respondent to przedstawiciel punka XXI wieku, która to muzyka ma moim zdaniem niewiele wspólnego z tym, co dało początek gatunkowi. Pewne wyznaczniki stylu się zgadzają. Nikt tu nie próbuje grać skomplikowanych dźwięków, lecz trudno też podciągnąć ten zespół pod określenie „trzy akordy, darcie mordy” jak kiedyś opisywano punk. Respondent grają szybko, energetycznie i melodyjnie. Nie wiem czy taki był cel, ale „Homo Hubris” to album bardzo nośny, niemal radiowy. Proste, melodyjne numery zapadają na chwilę w pamięć i nawet dają się zanucić. Gdyby ktoś dał im szansę to pewnie za parę lat zespół ten byłby obecny na antenach polskich rozgłośni „rockowych”. Respondent nie kombinują zbyt wiele z muzyczną materią bo trudno nazwać w ten sposób nieliczne,  cięższe zwolnienia czy też dosłownie kilka nawiązań do ska lub mniej czytelnych do reggae.

Dla punkowców zawsze ważne jest to o czym śpiewają i Respondent dobrze o tym wie. Autorzy tekstów czyli Robert i Saszka próbują zmierzyć się w swoich piosenkach z polską rzeczywistością co moim zdaniem niezbyt im wychodzi. Teksty prezentują naiwne wnioski i obserwacje choćby na temat wydarzeń spod krzyża na Krakowskim Przedmieściu czy wszechobecnego wśród dzisiejszej młodzieży wyścigu szczurów. Mam wrażenie, że kontestacja według Respondent to taki bunt wystylizowany. Nie sądzę by któryś z muzyków był w stanie tak jak punkowcy z lat 80 przebijać sobie agrafkami „na żywca” uszy. Bunt jakby według pomysłu – „buntujmy się, ale tak by nie zrobić nikomu krzywdy”… Chyba wolę zapijaczony jabol – punk z lat 80-tych.

 

Wiesław Czajkowski 2,5