REDEMPTOR ‒ The Jugglernaut (Guitarmanic Records)

Niezwykle trudno oprzeć się wrażeniu, czy raczej opinii, że najlepsze kapele w Polsce grają black metal. Zapewne po części to prawda ze względu choćby na niezaprzeczalne sukcesy Behemoth. Okazuje się jednak, że do Vadera i Decapitated dołącza tymczasem Redemptor, którego najnowsza, rewelacyjna płyta „The Jugglernaut” powoduje, że flaga polskiego death metalu znów ma prawo powiewać równie wysoko i dumnie, jak ta black metalowa. Krakusi nagrali album, na który z pewnością czekali wybredni miłośnicy technicznego death metalu, a jednocześnie fani takich wirtuozerskich grup jak Gorguts, Obscura, Gojira, czy po prostu klasycznych już dziś Death oraz Nevermore.

Posiadając bogatą wyobraźnię kompozytorską i warsztat techniczny z górnej półki, a jest tak w przypadku muzyków Redemptor, stosunkowo łatwo pójść w kierunku pisania niezwykle skomplikowanych, nieczytelnych, być może nawet przegadanych utworów. Choć „The Jugglernaut” jest pełna fajerwerków i popisów technicznych, wrażenie robi fakt, że kapeli doskonale udało się odnaleźć balans i równowagę pomiędzy smaczkami a spójnością materiału. Innymi słowy, jest to muzyka szalenie zaawansowana kompozytorsko i instrumentalnie, ale efektem finalnym są zgrabne i zwięzłe w formie, a także nie pozbawione melodii i groove’u, zapadające w pamięć piosenki.

Gitarowy duet Redemptor, Daniel Kesler oraz Hubert Więcek, to prawdopodobnie obok Vogga i Jacka Hiro jedni z najlepszych polskich specjalistów w swoim fachu. Nie chodzi jednak o same umiejętności czy rzemiosło. Mam na myśli talent do komponowania niebanalnych, niesztampowych riffów i solówek. Dziewięć numerów, które wypełniają drugi długograj krakowskiej ekipy to pierwszorzędne połączenie brutalności, agresji i nowoczesnego brzmienia z wyrafinowaniem, chwytliwością oraz przywiązaniem do najlepszych wzorców gatunku. Do osiągnięcia tak piorunującego rezultatu przyczynił się także Kerim „Krimh” Lechner (ex-Decapitated), który choć nie jest regularnym członkiem zespołu, zarejestrował bębny, jakby grał z Redemptor od lat. Jego eksplozywny i żywiołowy styl wywindował jednocześnie kapelę na światowy poziom. Całość dopełnia głęboki i nieludzki głos Xaaya, nadając materiałowi charakteru i osobowości.rede-band2

Dowodem na to, jak równy i konsekwentny jest „The Jugglernaut”, jest fakt, że z nie lada trudem przychodzi wskazanie najlepszych jej momentów. Otwierający „Of Juggler, Viper and Crown” poraża wybuchowością i gwałtownymi zmianami tempa. Kolejny „Ubermachine” uderza pulsującym groovem i wpadającym w ucho refrenem. „Solar Grave. Classified” zapada w pamięć ze względu na krótkie, aczkolwiek niesamowite solo w samym finale. Następny „Engineers of Discord” zachwyca dyskretnym i stonowanym fragmentem kojarzącym się z Opeth. Podobnie „Endless Circle of Samsara” oraz „Sentient Cage”, które urzekają klimatem i aranżacjami.

Redemptor nie może wstydzić się debiutanckiego krążka „None Pointless Balance”, ale wydana w 2011 epka „4th Density” znacznie podniosła poprzeczkę. Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że to „The Jugglernaut” jest najmocniejszym dokonaniem grupy. Nie ma tu zbędnej nuty. Kapela trafia w punkt, pozostawiając konkurencję w tyle.

Adam Drzewucki

Sześć