QUEST OF AIDANCE – Misanthropic Propaganda (Pulverised)

Eklektyzm w muzyce jest przymiotem równie pożądanym co niosącym ryzyko. Granica między lekkością, z jaką niektórzy twórcy łączą nawet dalekie sobie gatunki a zwyczajnym śmietnikiem, do którego wrzuca się wszystko co popadnie jest bardzo cienka i tylko najlepszym udaje się stworzyć muzykę, która łącząc bardzo wiele elementów pozostaje spójna i przemyślana.

Quest of Aidance można z czystym sumieniem nazwać supergrupą. Gdybym w tym miejscu chciał wymienić wszystkie zespoły w jakich maczali palce muzycy z tego zespołu, wykonałbym mnóstwo dobrej i nikomu niepotrzebnej roboty. Spawn of Possession, Solar Dawn, Incapacity, Scar Symetry to tylko kilka najbardziej znanych nazw, które mają związek z Quest of Aidance. Zespół ten, jak dziwnie i bezsensownie by to nie brzmiało, gra muzykę cholernie otwartą i hermetyczną jednocześnie. Zamknięta forma objawia się w twórczości Quest od Aidance pod postacią porażająco wręcz ekstremalnego wydźwięku tego materiału jako całości. Otwartość i swoisty eklektyzm zauważy każdy, kto zada sobie trud i posłucha tego materiału. Dowody? Proszę bardzo. „Misanthropic Propaganda” to materiał, który aż kipi świetnymi pomysłami i co ważne mimo dużego rozstrzału stylistycznego, są one podporządkowane jednej, wspólnej linii – frontalnemu atakowi na nasze ośrodki słuchu. Czy to za pomocą melodyjnie death metalowego „Section 34”, niesamowicie brutalnego grind’u z mieszanym wokalem w postaci „Anyx” lub połamanego, technicznego death, który przeradza się w skoczny, grind’owy kawałek („Red Dust”). Za każdym razem jest to muza furiacka, brutalna i intensywna. No może poza instrumentalnym „Sothis Allegro”, któremu bliżej do jazzrocka niż jakiejkolwiek muzyki ekstremalnej…

Quest Of Aidance stworzył muzykę śmiałą, intensywną i brutalną. Dawno już nie słyszałem tak udanego miksu, który opierałby się na grind core/death. Brutalna, chora jazda jaką słyszymy na „Misanthropic Propaganda” to muza, która wyrywa z butów. Rozmach i wolność twórcza, której hołduje zespół zasługuje na pochwałę. Nie znałem wcześniejszych wydawnictw tego projektu (zespół do tej pory nagrał dwie ep-ki”), ale mam nadzieję, że „Misanthropic…” to dopiero początek długiej i doskonale poplątanej historii.

Wiesław Czajkowski

Pięć