PUSSY LOVERS – XXIIINVIXVIIXIXXXI

Podstawa to dobra nazwa a o resztę nie ma się co martwić. Wychodząc z takiego założenia, nie trzeba przejmować się karierą Pussy Lovers. Co z tego, że nazwa jednoznacznie każe grać krakowskiemu ansamblowi mocno podlaną wódeczką, rock’n’roll’ową nutę. I tu pierwsze zaskoczenie, bo okazuje się, że propozycja Kochanków to nic innego, jak szeroko pojęty, nowoczesny metal z kilkoma ukłonami w różne strony, ale o tym poniżej…

Pussy Lovers stawia na zróżnicowanie, chociaż bałbym się użyć w stosunku do ich muzyki wyświechtanego określenia jazzcore. Ok, w „XVI” schizolskie gitary i wykręcony rytm takie powinowactwo sugerują, jednak już w „XVIII” słychać głównie echa nu metalu i sepulturowego korzenia. Podobnie jest także w „XXIII”, choć w wykonaniu Pussy Lovers ta nowoczesność nie jest niczym wymuszonym a raczej radosną wariacją na temat ciężkich riffów i rytmów. Zespołowi udaje się ciekawie wyprowadzić kompozycje, dzięki czemu nie ma wrażenia odgrywania starych, lekko przestarzałych patentów a raczej tworzenia czegoś zupełnie nowego. Wszystko jest dobrze poukładane i słychać, że zespół dwoi się i troi, żeby nikogo nie zanudzić, choć bez przesady – zamiast popisów, mamy do czynienia z konkretnymi kompozycjami. Najlepszą z nich jest zapewne „XIX”, gdzie niemal thrash’owy riff napędza pancerny łomot. Obok tego kawałka doskonałe wrażenie robi też zamykający płytę „XXI”, gdzie uwagę zwraca świetnie wkomponowane w aranż, niespokojne wyciszenie. Może jedynie warto byłoby przemyśleć kwestię brzmienia, które momentami sprawia wrażenie zbyt lekkiego, jak na rodzaj muzyki.

Nie powiem, że zespół stworzył dzieło, które zmieni układ sił na polskim rynku muzycznym. Na to jeszcze za wcześnie, głównie dlatego, że dopiero cała płyta pokaże potencjał grupy. Zakładam, że poszarpana numeracja utworów sugeruje, że gdzieś są ich brakujący koledzy i na nich właśnie teraz czekam. Oby nie za długo; skoro tym razem udało się sprawnie wydać płytę, sfinansowaną, nota bene, przez użytkowników serwisu MegaTotal (jak dobrze rozumiem…), to z jej następcą także problemów nie będzie…

Arek Lerch 3,5