PROLETARYAT – Prawda (Universal)

Cała prawda o “Prawdzie” jest taka, że Proletaryat nie potrafi przebić swojej najlepszej płyty, czyli IV. Nagrana w 1994 roku przyniosła wyraźną zmianę stylu, znakomite aranżacje i niezapomniane hity w postaci mega szlagieru “Jak Ptak” i ballady “Przemijanie”. Od tego czasu zespół boryka się z własną tożsamością, czepiając się różnych stylistyk i choć zawsze słychać gatunkowy ciężar proletariackich dźwięków, nadal czekamy na coś błyskotliwego…

Po flircie z melodyjnym punkiem na “Made In U.S.A.” i mariażu z elektroniką (płyta “ReC”) przyszedł czas na powrót do grania korzennego. Nie wiadomo jedynie, czy chodzi o faktyczne korzenie z początków działalności, czy też o powrót do okresu “mainstream’owego”, kiedy Proletaryat doszlusował do czołówki polskiego rocka w pierwszej połowie lat 90 – tych. Mamy więc na najnowszej, pierwszej od czterech lat płycie głównie ostry, niemal thrash metalowy wygar, dominujące, ostro cięte gitary i ponurego Oley’a, jak zwykle wypluwającego mało wesołe teksty. Tym razem materiał jest dość równy, z dominującymi, marszowymi tempami, wbijającymi w glebę swoim ciężarem. Z dziesięciu kompozycji wyróżnić należy “Ruchomy Cel” (za przebojowość…), nawiązujący do “IV” utwór tytułowy, nowoczesny, fajnie bujający “Orrara” (ładny riff!) i balladę “Ból” (za to, że… jest…). Reszta to równy, agresywny ( szczególnie “Myśl”, “Punkt” czy “Podły”…) marsz do przodu. Ani specjalnie intrygująco zaaranżowany ani wybitnie wpadający w ucho. To właśnie lekki minus tej płyty – brakuje autentycznie porywających numerów, może odrobiny szaleństwa. Słucha się “Prawdy”… no właśnie – jak dzieła dorosłych i raczej rozczarowanych życiem panów, którzy nadal, mimo przeciwności, chcą sobie pograć. Nie to jest jednak największą, moim zdaniem, bolączką płyty, ale brzmienie, szczególnie bębnów. Bardzo suche, sztuczne (ta wkurzająca, pstrykająca stopa…), takie, które zamiast dodawać muzyce mięcha, plumka gdzieś z tyłu i bardziej wkurwia, niż zmusza do stukania nóżką. Szkoda, bo gdyby poprawić ten aspekt, słuchałoby się krążka o niebo lepiej. Inna sprawa, że “Prawda” z każdym przesłuchaniem zyskuje, otwierając się przed słuchaczem, choć nie nazwałbym tej muzyki szczególnie trudną w odbiorze. Proletaryat przygotował solidną porcję hałasu bez fajerwerków i wszyscy miłośnicy topornego, mocno osadzonego w metalu stylu grupy mogą być zadowoleni. Nawet jeśli po raz kolejny Proletaryat nie wspiął się na szczyt swoich możliwości. Ja rozumiem, że różne są koleje losu, który zespołu raczej nie oszczędzał, ale rozpatrujemy muzykę jako wartość samą w sobie, bez wątków osobistych. Coś dla ludzi zmęczonych współczesnym wyobcowaniem, smutnymi i trudnymi relacjami międzyludzkimi z dodatkiem mocnego, metalowo – rockowego łojenia…

Arek Lerch 3