PRAISE – Lights Went Out (React Records)

React Records to wytwórnia gościa, który jeszcze parę lat temu dał hardcorowi drugi oddech za sprawą takich zespołów jak Champion, czy Betrayed, gdzie raz skakał po scenie z gitarą w ręku, a potem sprawdził się jako wokalista. Teraz działa ze wspomnianym labelem, wydając raz na jakiś czas zespoły, to z Europy, to z US, albo innego Chile. Ostatnio zdarzył się nawet album długogrający melodyjnego hc o nazwie Praise, co obiło mi się wcześniej o uszy, ale dopiero kilka dni temu usiadłem w spokoju, ażeby sprawdzić, czy pochwały jakie zbiera zewsząd „Lights Went Out” nie są zbytnio przesadzone.

Tak to jest z tym hc w ostatnich latach, że w zalewie kiepskich zespołów wyrastajacych jak zwykłe grzyby po deszczu, którym o nic już nie chodzi w życiu poza dobrą zabawą i opcją pojechania na darmowe wakacje do Europy, raz na jakiś czas przdarzy się coś co może przykuć uwagę. Z przykrością stwierdzam, że obecne zespoły nie są jakoś szczególnie wybitne, w porównaniu do chociażby tych z przed paru, czy parunastu lat, ale są jednak wyjątki. Sam jeszcze nie wiem czy takim wyjątkiem jest Praise, bo słuchając tego albumu mam nieodparte wrażenie, że to już było, nie raz i nie dwa razy, słyszę na „dzień dobry” powielone schematy, patenty, brzmienie, nawet wokal, czyli spóźnili się o dobre 20 lat. Ale jedno jest pewne – mianowicie jest nieźle, na tyle, że zamiast ziewając wyłączyć po dwóch kawałkach i wrócić do ukochanego Verbal Assault, czy Dag Nasty, wolałem posłuchać do samego końca. Porównanie do tych zespołów nie jest przypadkowe, słychać, że młodziki z Praise czerpią z nich pełnymi garściami, ale nie zrzynają bezmyślnie, więc jest to jakby nie patrzeć ich małe zwycięstwo, prawie jak w piosence Faith No More.Praise Band

Nie wiem czy jest sens rozpisywać się o tym jakie fajne kawałki panowie nagrali i co się tam dzieje z rozkładem na czynniki pierwsze; myślę, że każdy kto ma ochotę uciszyć nerwy po pracy, zamiast np. przy piwie ogladać kolejny, kiepski mecz w tv – a specjalnie tutaj dodam, że jest to skład Straight Edge – nie zawiedzie się ani trochę. Ten longplay bardzo dobrze wypada jako całość, są szybsze tempa, jak i bardziej melodyjne partie, ale z całą oazą spokoju jaki daje się odczuć na „Lights Went Out”, można bez problemu i obiekcji określić jako hardcore. Słyszałem, że ta 24 minutowa płytka to „Can I Say” 2014 r. Może to przesada, a może poniekąd tak jest i mimo początku maja, stanie się jednym z ciekawszych wydawnictw tego roku, tym bardziej jeśli mowa o tej właśnie scenie? Co mogę wiecej powiedzieć, dobra robota, panowie. Praise the Lord!

Sam Tromsa

Cztery i pół