PLANNING FOR BURIAL – Below The House

Kryjący się za projektem Planning For Burial Thom Wasluck od początku – czyli wydanej w 2009 roku „Leaving” – jawił mi się jako chłop z głową na karku. Nie wróżę mu co prawda większej kariery, niż ta, którą zrobił do tej pory, niemniej „Below The House” jest kolejnym dowodem na to, że z powodzeniem znalazł dla siebie niszę, w której po prostu doskonale się czuje – nawet pomimo faktu, że jest to niezwykle nieprzyjazny ekosystem.

Ci, co znają wcześniejszą twórczość Amerykanina zapewne nie będą zaskoczeni zawartością „Below The House”. To wciąż z grubsza ta sama muzyka, lawirująca gdzieś na styku Have A Nice Life i The Angelic Process, choć stopniowo skręcająca w stronę nieco większej przyswajalności i piosenkowości. Wasluck coraz śmielej stawia na melodie, które zamiast – jak na „Leaving” – ukrywać skrzętnie za ścianą szumów, eksponuje na czoło i to w nich, a nie w trudnym do przebrnięcia hałasie szuka sposobu na zbudowanie odpowiednio depresyjnego i melancholijnego nastroju. Tegoroczna propozycja Planning For Burial jest bardzo jesienną płytą, niemal stworzoną do poniedziałkowych poranków spędzanych w komunikacji miejskiej wśród dziesiątek tych samych, ponurych twarzy, psując nastrój chyba jeszcze bardziej niż wizja kolejnego tygodnia we wkurwiającej robocie. Mimo pewnego złagodzenia oblicza, Wasluck nie rezygnuje całkowicie z hałasu, czego odbicie znajdziemy w najbardziej agresywnym i najcięższym „Whiskey&Wine”, jak i w pierwszej części „Dull Knife”, która swoją drogą stanowi swego rodzaju zwieńczenie całego albumu. To właśnie w tej kompozycji Amerykanin zamknął całą esencję swojej twórczości – poczynając od zamglonej, skrajnie depresyjnej melodii zanurzonej w drone’ach i shoegaze’owych pogłosach, poprzez mgłę dźwięków i szumów, aż po wybijające z rytmu, poutykane w tle pojedyncze dźwięki, które jednak dużo bardziej intrygują niż irytują. W „Warmth Of You” autor sięga odważniej do cold wave’u i post-punka, tak jakby chciał w pewien sposób nawiązać do „Defenestration Song” Have A Nice Life, by niedługo później, w drugiej części „Dull Knife” zwrócić się w kierunku naznaczonego ambientem post-rocka, bliskiemu Hammock czy The American Dollar. Mniej więcej taka jest to płyta – lawirująca między rozpaczą a melancholijnym, pełnym tęsknoty wspomnieniem; między uniesieniem a beznadzieją; między czernią a bielą, najbardziej jednak tonąc w szarości.Thom

Pragnę jednak Planning For Burial pochwalić przede wszystkim za fakt, że mimo, iż poszczególne utwory brzmią, jakby nie zostały doprowadzone do finału, to sam album jest jednak spójny i dokończony, znajdując swoje zwieńczenie w obu częściach „Dull Knife”. „Below The House” jest wydawnictwem, z którego nie należy niczego wyrywać z kontekstu i które tylko słuchane od początku do końca może zostać prawidłowo odebrane. Brzmi jak banalny frazes, jednak w przypadku tego materiału odnajduje on wyjątkowe uzasadnienie.

Tęsknota – tak zdefiniowałbym „Below The House” jednym słowem. Nie wiem, za czym tęskni Thom Wasluck, ale – choć nikomu źle nie życzę – mam nadzieję, że minie jeszcze trochę czasu, nim znajdzie ukojenie.

Michał Fryga

Pięć