PLANARA – Hostiles

Rosyjski metal zazwyczaj cechuje się albo oszałamiającą techniką albo fantastycznymi melodiami. Dodajmy do tego bardzo specyficzny język i nie mniej oryginalne brzmienie zespołów z kraju carów i fakt, że bez mediów i oficyn wydawniczych świat mocno interesuje się tym, co i jak gra się na wschodzie. Dzięki zainteresowaniu słuchaczy na szerokie wody wypłynęły takie nazwy jak Amatory, Kambodge, Stigmata, Kenaya, My Autumn i wiele innych. Dziś, swojej szansy próbują metalcore’owcy z Planara.

Grupa spaja wszystkie powyższe czynniki, z tą jednak różnicą, że swych sił próbuje w języku angielskim. Nie wiem czy to dobry wybór, zważywszy na to, że grup takich jak Planara jest całe mnóstwo. Panowie próbują lawirować pomiędzy melodyjnym metalcorem, nowoczesnym prog rockiem a niemal popową przebojowością. Do tego, mając w składzie całkiem przyzwoitego wokalistę, mogą mieć aspiracje aby uderzyć ze swoją muzyką do alternatywnych stacji radiowych. Ok., nikt im nie zabroni, ale nie będę się doszukiwał na „Hostiles” pierwiastka oryginalności i nie wiadomo jakiego talentu. To przyzwoity, przemyślany i broniący się brzmieniem i ciekawie zaaranżowaną elektroniką materiał, ale, ku mojemu rozczarowaniu, wbrew temu co głosi ich agencja PR, w żadnym stopniu nie przełamujący żadnych schematów. Co więcej, wydaje mi się, że Planara zapatrzyła się w późną Stigmatę i zespoły takie jak Dead By April – co w przypadku tego ostatniego nie jest żadną zaletą.P band

Szkoda, bo słychać, że panowie mają potencjał i niemałe umiejętności. Jednakże na chwilę obecną, jest to zbyt duży miszmasz znanych już dźwięków. Rosyjski rynek z pewnością przyjmie ich z otwartymi ramionami, ale zachód już nie bardzo.

Grzegorz „Chain” Pindor

Dwa i pół