OKKULTOKRATI – No Light for Mass (Fysisk Format)

Jeśli metalcore traktować jako hybrydę death metalu i hardcore’a to bękart, który urodził się z plugawego zbliżenia black metalu z hardcorem, nazywa się Okkultokrati.

Norweski kwartet proponuje wstrętne połączenie niechlujnego brzmienia Darkthrone czy Khold z hardcore’owo-punkową motoryką i estetyką. Jest chłodno, jest na trzy riffy, jest bardzo dobrze. Celem kapeli nie jest grać najszybsze blasty ani piękne solówki. Tu na piedestale jest proste i konkretne napierdalanie, które wpadnie w ucho każdemu, kto kocha stary skandynawski crust, punk i grind. Ta muzyka ma z zasady być odpychająca i monotonna. Taki jest jej urok. Z nie byle powodu płyty takie jak „No Light for Mass” trwają dwadzieścia pięć minut. W tym czasie kapela jest w stanie powiedzieć wszystko i zdecydowanie mi to odpowiada. Zawsze można odpalić krążek raz jeszcze, przecież i tak wszystkie numery są takie same.

Adam Drzewucki 3,5