NORYLSK – Political Pollution (Let It Bleed Records)

Dead Infection, Parricide, Squash Bowels, Epitome… a później długo, długo…nic. Tak pokrótce można scharakteryzować rodzimą scenę grindowego łomotu. Mamy zespoły znane o mocnej marce na całym świecie lecz poza nimi i kilkoma nielicznymi wyjątkami (Nuclear Vomit) grind jest u nas muzyką totalnie niszową…

 

Tym bardziej cieszy fakt, że choć nieliczne to nadal co jakiś czas pojawiają się nowe formacje o grindowym charakterze tworzonych dźwięków. Jednym z takich młodych wilków sceny jest właśnie Norylsk. Zespół, w którym doszukać się można kontynuacji dzieła istniejącego parę lat temu death/grindowego bandu Trocki.

„Political Pollution” to debiut udany. Cholernie bezpośredni… grindowy. Album przy którym głowa sama zaczyna wpadać w niebezpieczny ruch… Norylsk swoją muzyką dość wyraźnie nawiązuje do klasyków grind core’a. Nie mam zamiaru wymieniać tu konkretnych nazw, bo moim zdaniem zupełnie mija się to z celem. Słychać, że chłopaki grają „po swojemu” a to, że czasem zabrzmią podobnie do choćby Napalm Death to żaden zarzut (po za tym, który zespół grindowy nie brzmi czasem jak Napalm?). Utwory są krótkie, brutalne i pełne zwierzęcej energii, brudu i czadu. Podoba mi się to, że debiut Norylsk nie ma właściwie słabych momentów. W płyty hektolitrami wylewa się totalne wkurwienie i niesamowita energia. Duży udział w tym, że odbieram „Political…” w taki właśnie sposób ma wokal za który odpowiedzialny jest osobnik o pseudonimie TV. Bardzo dobrym (choć słyszanym już wiele razy) posunięciem było nagranie mieszanych partii wokalnych. Dialogi growlu z wrzaskiem świetnie napędzają materiał nie dając słuchaczowi chwili wytchnienia…

Muzycznie i produkcyjnie płyta również trzyma wysoki poziom. Gitary charczą i tną aż miło, bębny masakrują drugi plan dopełniając grindowego dzieła. Płyta brzmi mocno, bardzo mocno i hałaśliwie tak jak dobry, gridnowy album brzmieć powinien.

Norylsk niczym nie zaskoczył i nagrał album, który od początku do końca wypełnia klasyczny grind… Grind z bardzo wysokiej półki…

Wiesław Czajkowski