NORSKA – S/T  (Brutal Panda Records)

Kiedyś u zarania dziejów, gdy powstała muzyka, główną a może i jedyną jej funkcją miało być zapewnienie ludziom rozrywki. Od czasu gdy człowiek stworzył pierwsze, świadome dźwięki minęło z pewnością tysiące lat, muzyka stała się jedną z ważnych części ludzkiego życia i dziś pełni już nie tylko funkcje rozrywkowe. Trudno bowiem powiedzieć, że bawi mnie słuchanie zespołów takich jak Norska. Muzyka taka zapewnia rozrywkę zupełnie innego sortu, taką, która z rozrywką sensu stricto nie ma za wiele wspólnego.

Jeśli nie zniechęcił Was ten mało logiczny wstęp, zapraszam na wycieczkę do świata dziwnych brzmień jakie kreuje Norska. Jest to muzyka tak poplątana jak historia z nazwą zespołu bo przecież Norska to nic innego jak Norwegia… tyle, że po Szwedzku. Jeśli się dobrze nad tym zastanowić, nie ma w tej muzyce ani za grosz wspomnianej rozrywki . Norska to kolejny projekt doświadczonych muzyków związanych z min. YOB i jak nietrudno się domyślić, na swoim drugim materiale eksplorują modną ostatnio krainę o nazwie sludge. Nie jest to jednak ani granie łatwe ani przyjemne. Tym bardziej nie jest to granie, które daje się łatwo zaszufladkować. Niby Norska mocno trzyma się pewnych ram, które można by uznać za kanon sludge, ale oprócz tego zespół co chwila próbuje ugryźć takie granie z co raz to innej strony. Początek otwierającego płytę „Amnesia” to hałas bardzo surowy i ciężki, bliski metalowi a kilka razy wręcz zahaczający o noise. Jakby dla odmiany „They mostly come at Night” to ponad 13-minutowy kolos, w którym sludge przybiera niemal psychodeliczne oblicze. Może zwariowałem, ale w powtarzającym się motywie gitarowym słyszę ducha Led Zeppelin, nawiązania do zespołów w rodzaju Baroness oraz ciągle przemykający gdzieś w tle, nieznośnie niepokojący noise.

Nowy materiał Norska podoba mi się głównie dlatego, że nie jest to muza prosta i oczywista. Właściwie każdy z numerów oferuje „coś więcej”, jakieś ciekawe drugie dno, dzięki czemu jest to album, którego słucha się z przyjemnością jakiej doświadczamy odkrywając coraz to nowe pokłady muzycznego potencjału. Norska pokazuje, że można się muzycznie uwsteczniać (no bo czymże jest cały ten sludge jak nie krokiem wstecz?) i robić to inteligentnie, z pomysłem. Nie wiem jaka przyszłość czeka ten band, ale osobiście widziałbym na swojej półce kolejne albumy z logo Norska. Zapraszam do zapoznania się z tym materiałem. Warto.

Wiesław Czajkowski

Cztery i pół