NOISEM – Agony Defined  (A389 Recordings)

Zazwyczaj, gdy mowa jest o gatunkowym mariażu thrashu z death metalem, myślimy o zespołach, które grają bardzo melodyjne, ułożone i przystępne odmiany tegoż. Noisem to band, który zdecydowanie zaprzecza takiemu generalizowaniu podobnych, gatunkowych hybryd. W ich muzyce są elementy thrashu jak i death metalu, ale całość jest tak chamska, brudna i agresywna, że trudno postawić Noisem obok takich tworów jak choćby Dew Scented, In Flames czy Legion of the Damned. Noisem bliżej do totalnie wkurwionych wyznawców crossover. Jak dla mnie, nie jest to żadna ujma a wręcz przeciwnie…

Noisem to nowy projekt ekipy odpowiedzialnej za band o nazwie Necropsy, który to ansambl pozostanie już chyba na zawsze zespołem nieznanym, ale mniejsza o poprzednie wcielania i inne meandry muzycznej reinkarnacji. Dziś skupiamy się na Noisem – zaręczam Wam, moi drodzy, że jest na czym. „Agony Defined” to czysta dźwiękowa eskalacja furii, wkurwienia i brutalności. Podoba mi się pomysł by do bólu wręcz thrashowe dźwięki podeprzeć mocnym, old schoolowym brzmieniem rodem z najlepszych, death metalowych wyziewów. Być może brzmi to trochę dziwnie, ale takie właśnie połączenie klasycznej, „slayerowskiej” motoryki, riffów rodem z Nuclear Assault z pełnym gruzu, bardzo ciężkim brzmieniem, sprawia, że album uderza z siłą, której zdecydowanie się po Noisem nie spodziewałem.

Zastanawiam się co jeszcze mogę napisać o tym wydawnictwie. Może te, że „Agony Defined” to właściwie jeden strumień nap… od początku to końca albumu. Zespół nie przerywa kanonady ani na chwilę, co daje efekt pewnego rodzaju przytłoczenia, ale przy krótkim w sumie czasie trwania płyty jest jeszcze jak najbardziej do przyjęcia. Zdarzają się Noisem krótkie chwile odstępstwa od brutalnej jazdy, ale są to tylko akcenty, których mało wprawne uszy mogą nawet nie wyłowić z wszechmocnej, totalnej kanonady jaką w gruncie rzeczy jest ta płyta. Warto wspomnieć o niezłych, mocno pokręconych solówkach – bez nich album nie byłby aż tak dobry, nie kaleczyłby tak głęboko. To samo można powiedzieć o ukrytych na drugim planie a dość częstych zmianach rytmiki i zwolnieniach. Słowem, Noisem grając muzę z najlepszej rzeźnickiej półki, cały czas kombinuje dając nam w efekcie produkt chorobliwie obskurny i brutalny, ale jednocześnie naprawdę ciekawy.

„Agony Defined” to materiał, który zadowolić może zarówno miłośników grindu jak i zatwardziałych thrasherów; to takie małe i swoiste nasycenie formy, które łączy a nie dzieli, zaś wspólnym mianownikiem jest tu ponad wszystko miłościwie nam panująca brutalność. Polecam.

Wiesław Czajkowski

Cztery i pół