NICE SHOES – S/T (Spook)

Każdy kiedyś zaczyna. Można jednak zacząć kiepsko ale można i “z buta”. W przypadku Nice Shoes ten but jest faktycznie „nice”…

Polska jest hard core’owym zagłębiem. Od zawsze w tym kraju roiło się od punkowo – hc załóg, powstawało podziemie, które dzisiaj jest jednym z prężniejszych elementów kontrkultury, mającej czasem sporo do powiedzenia. To cieszy, szkoda, że nie każdy zespół ma tak samo wysoki potencjał. Nie zajmujemy się tu jednak grupą, która powinna założyć poetycki kolektyw. Nice Shoes prezentuje niezły poziom wykonawczy i ma swój własny pomysł na hałas. Debiutancka płyta to 18 minut nośnych riffów, dobrych aranżacji i energii. Słuchając płyty, odniosłem wrażenie, że choć na myspace pojawiają się nazwy typu Gorilla Biscuits, to bliżej chłopakom do inspiracji Bad Brains czy Black Flag. Podobny jest groove, szczególnie w wolniejszych partiach. Ciekawie ustawiono brzmienie, które jest bardzo wyraziste, twarde, choć momentami może wydawać się nieco nienaturalne. Zespół stawia na koncertowe rozwiązania i w zasadzie wszystkie numery nadają się do prezentacji na żywo. Nie jest to płytka  odkrywcza, raczej tytułu roku nie zdobędzie, ale w kontekście wielu mało trafionych wydawnictw, debiut Nice Shoes może być uznany za jaśniejszy punkt na mapie polskiego hc. Szkoda tylko, że, wzorem wielu innych kapel z regionu, także musieli podkreślić swoje pochodzenie, upychając na płycie bonusowy, ukryty żarcik – zaśpiewany śląską gwarą rubaszny kawałek, który jakoś średnio pasuje do całej płyty. Znam zespoły ze Śląska, które zdecydowanie lepiej potrafią promować swoje korzenie.

Arek Lerch 3,5