NEXILVA – Eschatologies (Ghost Music)

Nexilva startuje z godnym pozazdroszczenia impetem. Mając w składzie dobrych instrumentalistów, ciekawy pomysł na prog death metal i „światową” oprawę brzmieniową, mają w zanadrzu wszystko to, czego potrzeba aby pobić współczesny rynek muzyczny. Pojawia się jednak pytanie, czy ten pomysł rzeczywiście im na to pozwoli.

„Eschatologies” cieszy ucho złożonymi, gęsto zagospodarowanymi kompozycjami. Riffy są czytelne, łatwo wpadają w ucho, a pierwiastek techniczny, obecnie tak bardzo istotny w całym metalu, nie przesłania prawdziwej zawartości krążka. Niestety, gdzieś w połowie albumu intensywność debiutu Brytyjczyków męczy, a wycieczki w stronę Born of Osiris – tyle, że na sterydach i głównie z blastem w roli motoru napędowego – przestają robić wrażenie. Do tego dość jednostajne wokale frontmana Nexilva… po prostu są. Fajnie, że młodzian o posturze skrzywdzonego emo chłopca potrafi tak mocno drzeć ryja zarówno w wysokich jak i niskich rejestrach, ale generalnie, to niewiele z tego wynika.Nexilva band

Nie oznacza to jednak, że kwintet nie zasługuje na szansę. Wręcz przeciwnie. Na krótki moment, nim znów złapiecie młodzieżową zajawę na Born of Osiris, ich propozycja może umilić niejeden wkurwiony wieczór. Nie będę ferował wyroku dla nich jako „tej gorszej” kapeli, bo po tak nieudanym następcy „The Discovery”, Nexilva jest w znacznie lepszej pozycji. Czas pokaże czy wykorzystają swój moment.

Grzegorz „Chain” Pindor

Trzy i pół