NARROWS – Painted (Deathwish)

Nie będę udawał, że w jakiś sposób zamierzam obiektywnie podejść do drugiej płyty Narrows. Stacjonujący w Seattle zespół jest namacalnym przykładem na to, że w dzisiejszych, do cna wyeksploatowanych czasach można wymyślić coś nowego, ciekawego, opierając się oczywiście na przeszłości. Teraz już wiecie, że po raz kolejny, razem z „Painted”, zabieram was w podróż do zamierzchłych i kultowych lat 90 – tych.

 

Narrows tworzą tu i teraz, wydaje ich świetna i kojarząca się z punkową sceną wytwórnia a ich muzyka stanowi punkt wspólny między noise rockiem a współczesnym, zdecydowanie nie – metalowym hc. Czyli kolejny zespół, który zamiast szukać czegoś nowego, zabiera się za penetrowanie przeszłości. I co z tego, skoro te dźwięki wypadają tak aktualnie i absolutnie zajebiście! Nawet jeśli słyszę tu i ówdzie powinowactwo z Hammerhead („Absolute Betrayer”), nawet jeśli gitary pobrzękują metalicznie a i rytmika jest mało punkowa („TB Positive”), to i tak nie widzę problemu. Głównym dobrem tej płyty jest uświadomienie sobie, że muzyka wielowarstwowa i w sumie niełatwa w odbiorze wcale nie musi wiązać się z rytmiczno – aranżacyjną gmatwaniną. Narrows odkryli, że ciekawe rzeczy można zbudować na prostej pracy sekcji. Prostej, ale nie banalnej. Na takich podkładach gitarzyści Jodie i Ryan budują swoje dystorcyjne, poplątane ściany hałasu. Współpraca dwóch gitar, tak pod względem rytmicznym jak i harmonicznym, to dowód wybitnych umiejętności i muzycznej erudycji. Oczywiście, nie ma tu mowy o jakichś „post marsvoltowych” kombinacjach. Zespół stosuje raczej filozofię Iana MacKaye – pozwólmy przemówić gitarom i o tzw. kontrolowany feedback tu chodzi a nie jakieś szczególnie „palcołamliwe” riffy („Face Paint”). Każdy kawałek opiera się o wyrazisty pomysł i jedynie umieszczony w środku song „Greenland” odstaje od reszty. Długością (8 min) i strukturą, bo w połowie jest to eksperyment bardziej kojarzący się z  wczesnymi poszukiwaniami Einstürzende Neubauten a dopiero w drugiej części wkracza gitarowy hałas w postaci monumentalnej, powolnej nawałnicy dźwięków, która zapewne dla wielu osób będzie mocno zalatywać pomysłami znanymi z płyt Neurosis.

Narrows na dzień dzisiejszy stanowią dla mnie – obok Rise And Fall – jedną z nielicznych załóg, która zaliczana może być do sceny hard core stanowiąc jednocześnie jej awangardę i wytyczając  nowe szlaki. Niby nic oryginalnego, ale pokażcie mi zespół, który taką muzykę wymyśla na nowo? Wydaje mi się, że nie jest to możliwe a opisywana tu załoga pokazuje, gdzie można znaleźć wyjście z tej matni.

Arek Lerch 6