MOURNING BELOVETH ‒ Formless (Grau Records)

Należy spojrzeć prawdzie w oczy. Mourning Beloveth to obok Evoken, Mournful Congregation i Esoteric, awangarda ekstremalnego doom metalu. Czołowy zespół gatunku, który od powstania skazany jest na komercyjną porażkę i brak akceptacji pospolitej publiczności. Kto jest przecież na tyle wyrozumiały, żeby przesłuchać osiemdziesięciominutowy album, na którym znalazło się jedynie sześć utworów, tempa których oscylują między muchą w smole a żółwim marszem. Bez odpowiedniej cierpliwości trudno polubić te dźwięki. Dla tych jednak, którzy przeszli na drugą stronę, nie ma już powrotu.

Obchodzący niedawno dwudziestolecie irlandzki zespół kazał czekać pięć lat na następcę „A Disease For The Ages”, płyty będącej do tej pory ich najlepszym wydawnictwem. Najnowszy, piąty krążek „Formless”, z pewnością nie jest od niego gorszy. Jest to wypełniona smutkiem i desperacją, pogrzebowa, doom metalowa aria, od której ciężko się oderwać. Symfonia o upadku człowieka i wszystkiego, co ludzkie. Ostatnia pieśń przed odejściem na zawsze.

Mourning Beloveth sztukę budowania atmosfery przygnębienia opanowali do mistrzostwa. Każdy utwór „Formless” to małe arcydzieło. Irlandczycy doskonale łączą czyste wokale z bardziej brutalnymi oraz uderzające ścianą dźwięku gitary z harmonijnymi, spokojniejszymi fragmentami. Powolne, majestatyczne kompozycje posiadają jednocześnie ciężar tankowca i siłę buldożera. Płyty najlepiej słucha się w całości i skupieniu, ponieważ melodie Mourning Beloveth nie należą do oczywistych i narzucających się. Kto wyłowi owe smaczki, w czyje gusta trafi taki klimat, ten niewątpliwie stanie się fanem. Dla słuchacza poszukującego bardziej konwencjonalnych numerów, kontakt z „Formless” prawdopodobnie zakończy się próbą samobójczą lub przynajmniej niestrawnością żołądka.

Zapytany o to czemu zespół nie zechciał przearanżować choć jednego utworu, aby materiał nie przekraczał osiemdziesięciu minut i mieścił się na jednym kompakcie, a nie dwóch, wokalista Darren Moore odpowiedział: „Bylibyśmy zupełnymi ciotami, gdybyśmy skracali kawałki z tak błahych powodów„. Widać funeral doom metal rządzi się swoimi prawami. Na całe szczęście.

Adam Drzewucki 

Pięć