MOJA POŁOWA – s/t

Miasto Piła jak do tej pory nie zaznaczyło swojej obecności na muzycznej mapie Polski. Rzecz może się odmienić za sprawą młodego zespołu ukrywającego się pod nazwą Moja Połowa. Jeśli nieobce są Wam takie kapele jak Odszukać Listopad czy Aporia z naszego podwórka albo, co by daleko nie szukać, z „wyższej półki” – Ampere, Alexisonfire – już wiecie z czym się wiąże Moja Połowa.

Stricte muzycznie panowie są zapatrzeni na zachód; tekstowo zaś, wypełniają całkiem sporą i powstałą dość nieoczekiwanie lukę po zespołach takich jak choćby Złodzieje Rowerów. Mało kto w polskim hc ma coś do powiedzenia w sposób momentami zabawny, a jednak tak dobrze punktujący rzeczywistość. Nie, żeby frontman Mojej Połowy był wielkim mędrcem albo hardcore’owym wieszczem, ale nie sposób nie utożsamiać się z przekazem pilskiej formacji. To po prostu dobre słowa pasujące do nie mniej udanej – ale „gdzieś już zasłyszanej” muzyki.

Nawet jeśli w odbiorze materiału przeszkadza jego ogólna odtwórczość (wada całej sceny hc/punk) to nie ukrywam, że czas spędzony z tym krótkim wydawnictwem jest jak najbardziej dobrze spożytkowany. Podobnie gdy słucham nagrań stołecznego Hard To Breathe. Po prostu słychać, że to – nie lubię powtarzać tych samych zwrotów – dobra muzyka, stworzona z pasją i bez nadęcia, czego w scenie hc/punk jest ostatnio zdecydowanie za dużo.Moja Połowa band

Panowie przez lwią część materiału grają w średnich tempach, okazyjnie uciekając w stronę rdzennej gatunkowo młócki – i tutaj konstatacja – robią to zupełnie niepotrzebnie. Lepiej pilscy hardcore’owcy wypadają w wolniejszych utworach przez co, choć ogólnie przyjęta konwencja screamo/emocore’a na to nie pozwala, grają znacznie ciężej niż można się spodziewać. Nie wierzycie? Sprawdźcie „X/Y” albo hicior o jakże wymownym tytule „Będziesz ze mną chodzić” aby mieć tego (wykrzyczane) potwierdzenie.

Grzegorz „Chain” Pindor

Cztery