MENACE RUINE – Venus Armata (Profound Lore Records)

Menace Ruine to intryga ponad miarę. Religijna aureola zaciska się wokół mózgu, paraliżując te części, które odpowiedzialne są za kontakt ze światem rzeczywistym. Może z tą religijnością to trochę na odwrót jest, choć uczucia nie kłamią; uczestnictwo w podniosłym ceremoniale jest niemal fizycznie odczuwalne. Rytuał trwa, to pewne, a potwierdzeniem niech będzie album Venus Armata.

Duet pochodzący z kanadyjskiego Montrealu już od niemal 8 lat skutecznie praktykuje techniki przejmujące kontrolę nad umysłem słuchacza. Za każdym razem robi to coraz lepiej – w tym przypadku lepiej oznacza m.in. z większą dozą śmiałości w wykorzystywaniu coraz to bardziej ekstremalnych form ekspresji. Jest dłużej, intensywniej, hipnotyzująco powtarzalnie. Bo jakby tak popatrzeć na poprzednie albumy, wygląd, tematyka no i atmosfera tegorocznego krążka wydają się jeszcze bardziej spotęgowane w swym niepokojącym acz pochłaniającym dziwactwie. Tak, dziwactwie, bo to co tutaj się dzieje jest po prostu dziwne. Gdy wrócimy do 2008 i takiego Cult Of Ruins wypełnionego po same krańce black metalowym plugastwem, zauważamy, że choć blastów teraz ze świecą słuchać, to klimat jest nadal przeraźliwie odpychający, a zarazem kontrowersyjnie zaciekawiający. A bicie dzwonu otwierające bramy Venus Armata? Pompatyczne, ale nie tandetne, klimat uzupełnia głos enigmatycznej Geneviève. Forma choć na pierwszy rzut ucha przyjemna, jednak złożona z zapętlonych motywów stwarza coś drażliwie dotkliwego. Weźmy taki „Red Sulphur” – ten folkowy flow i krzepiąca duszę melodia, właściwie to bardzo budująca piosenka, a jednak przesterowany syntezator nie daje zapomnieć, że z Menace Ruine mamy do czynienia. No i warstwa liryczna, która robi sporą robotę wraz ze śpiewem wokalistki – nadmiar wielu metafor może sprzyjać zjawisku zakłopotania, ciężko czasem o konkretny przekaz, co w sumie jeszcze bardziej nakręca wszystkich dociekliwych, szukających drugiego dna. Jednak nie jest to zagadka bez poszlak, zespół nie znęca się nad słuchaczem swym niezrozumieniem: teksty, okładka, tytuły piosenek, jest w nich wiele podpowiedzi, nawiązujących do mitologicznych krain, do związków między życiem, a śmiercią. Menace Ruine chce odkrywać nowe światy właśnie ze słuchaczem – a nie będzie to łatwe.mr2

„Wenus W Zbroi”, bo tak należy tłumaczyć omawiane dzieło, jak sama natura zespołu łączy w sobie wiele przeciwieństw. Wenus, jako symbol piękna odziana jest w zbroję, ale nie szykuje się do walki. Warto pamiętać, że według mitologii prócz piękna Venus była uosobieniem miłości, a ta zbroja ma właśnie bronić tego uczucia. Przed kim, przed czym? „A co przeżył i co widział, bajka wszystko wam opowie”.

Adam Piętak

Pięć