MARUTA – Forward Into Regression (Willowtip)

Maruta – imię żeńskie pierwotnie pochodzenia perskiego oznaczające „boża posłanka”. Tyle możemy dowiedzieć się z encyklopedii a co wspólnego ze swoją patronką ma Maruta z Miami na Florydzie? Pewnie niewiele. Chyba, że istnieje jakiś bóg muzyki ekstremalnej, w co szczerze wątpię… Maruta to dość młody, ale już całkiem doświadczony i ograny skład obracający się w muzycznych tematach najbliższych stylistyce grind core.

Maruta reprezentuje nurt, który na własny użytek nazwałem nowoczesnym odłamem grindu. Z pewnością nie jest to zespół, który wychował się na Carcass czy innym, klasycznym bandzie. Zdecydowanie więcej czerpią panowie z Maruta z twórczości takich gigantów jak choćby Cephalic Carnage choć i to porównanie nie oddaje do końca muzycznej zawartości „Forward Into Regession”. Krążek wypełnia po brzegi ( może to za dużo powiedziane o niespełna 30 minutach muzyki…) inteligenty miks grind’u z death metalem, tu i ówdzie doprawiony odrobiną hc. Maruta przetacza się przez głową czyniąc w niej niezły bajzel. Połamane gitarowe riffy, lekko zalatujące industrialem brzmienie i kompletnie wynaturzony wrzask wokalisty naprawdę dają nieźle w kość. Porażająca jest intensywność tej płyty i bardzo dobrze, że szesnaście utworów trwa łącznie ledwie 29 minut. Przy tak chaotycznej i brutalnej muzyce wspomniany czas w zupełności wystarczy, by uszy zaczęły krwawić. Dzięki temu Maruta nie męczy i nie nuży, co przy długich płytach z  ekstremalnymi dźwiękami często się zdarza. Podoba mi się, że od początku do końca słyszę muzykę przemyślaną, zagraną może i przez młodych, ale na pewno dojrzałych pod względem muzycznym ludzi. Nie ma tu miejsca na przypadkowe pomysły i mimo chaosu wszystko jest poukładane, zaplanowane w sposób tak precyzyjny jak nie przymierzając, zbrodnia doskonała.

Maruta jest żywym dowodem na to, że amerykańska scena grindowa ma w sobie olbrzymi potencjał i jeszcze pewnie nie raz młody zespół z tego kraju pozytywnie nas zaskoczy. Znajdzie się na pewno kilku malkontentów, którzy po przesłuchaniu tej płyty stwierdzą, że tak naprawdę nie ma tu niczego nowego. Nie zawsze jednak w muzyce chodzi o wytyczenie nowych szlaków. Czasem wystarczy grać inteligentnie i nadawać kreowanym dźwiękom autorski charakter. Maruta ma pomysł na siebie i na to, jak ugryźć grind’ową formułę w sposób całkiem świeży i oryginalny. „Forward Into Regression” to 29 minut muzyki na wysokim poziomie i z czystym sercem polecam tą płytę wszystkim fanom wspomnianego wyżej Cephalic Carnage…

Wiesław Czajkowski 

Cztery i pół