LAST HOPE – Chain Reaction (GSR)

Bułgarscy hardcore’owcy z Last Hope przez ostatnie lata działalności dorobili się etykiety wschodnioeuropejskiego Terror, z czym w pełni się zgadzam. Najnowszy album grupy zatytułowany „Chain Reaction”, jest tego najlepszym, namacalnym i słyszalnym dowodem. Mało tego, w niektórych miejscach wydaje mi się, że Bułgarzy biją na głowę gigantów z Ameryki, może dlatego, że mają zwyczajnie ciężej i nie brak im powodów do wkurwienia? Nie prozaicznych jak w USA, a realnych, podsycanych konfliktem nieopodal. I właśnie temat wojny, zagrożenia jednostki oraz własnej tożsamości jest tematem przewodnim albumu.

Jako, że wschodnia scena hc/punk nie odniosła nigdy znaczących sukcesów, dzięki zespołom takim jak Last Hope podziemie ma się dobrze. Na sukces tego albumu, jak i zespołu w ogóle, przemawia bardzo organiczne brzmienie, dobrze przemyślany i skomponowany materiał, o co wbrew pozorom w tak agresywnej i mocno osadzonej w gatunkowej konwencji młócce trudno. Ostatnią rzeczą jest głos wokalisty, choć z początku mocno drażniący barwą, z czasem jawi się być najmocniejszym punktem całego zespołu. Każdy może krzyczeć, ale nie każdy może opowiadać historie, i tu, w przypadku Last Hope, jest ktoś, kto nie szuka górnolotnych słów, nie sili się na bycie inteligentem, a jednak potrafi zarówno ryknąć, jak i zgrabnie powiedzieć co go trapi.LC band

Krążek w większości składa się z szybkich, koncertowych petard. Nie ma tu jednoznacznych wycieczek w stronę metalu czy eksperymentów z brzmieniem. Ba, panowie nawet nie próbują dociążać materiału beatdownowymi patentami. Śmiem rzec, że to hardcore w czystej, nieskalanej formie, choć bezsprzecznie utrzymany w konwencji NYHC. Album ma jednak zasadniczy minus – z racji na sztywne trzymanie się konwencji, niestety, wschodni Terror jest zespołem jednowymiarowym, cierpiącym na brak własnego, oryginalnego pierwiastka, co po ponad 20 latach na scenie jest nieco smutne. Owszem, grają na wysokim poziomie, ale nie bez powodu są w tyle za choćby niemieckimi zespołami.

Grzegorz „Chain”  Pindor

Trzy i pół