LANDSCAPES – Modern Earth (Pure Noise Records)

Brytyjska gwiazda płaczliwego hardcore’a niestety zbyt długo kazała czekać na nowy album, a odwołane koncerty zarówno na pobliskich festiwalach i w polskich klubach znacząco zniechęciły mnie do śledzenia dalszej kariery zespołu. Parę lat wstecz, kiedy Landscapes zaczynało od brzmień „około Comeback Kid’owych”, aż stali się tuzami w swej melodyjnej klasie na „Life Gone Wrong”, stałem za nimi murem. Obecnie grupa przeszła kolejną metamorfozę zerkając w stronę nagrań Basement czy Title Fight. Nie oznacza to jednak, że grupa z Somerset nie potrafi dobrze przyłożyć. Choć zmieniły się środki wyrazu i pogłębił się smutek, to nadal zespół grający mocne, hardcore’owe dźwięki.

Skoro mowa o depresyjnych nastrojach, bezsprzecznie odgrywają tutaj najważniejszą rolę. Gdyby porównać je przykładowo z charakterem twórczości kolegów z More Than Life albo sięgnąć do dokonań La Dispute, w przypadku Landscapes jest to raczej melancholia, sentyment za czymś dobrym, pozytywnym niż brzydko mówiąc, użalanie się. Żeby nie było, panowie dość mocno stąpają po ziemi („Observer”) i zdarza im się dosadnie nazwać (interpersonalne) bolączki. Lwia część materiału dotyczy właśnie takich rozterek, ale jest jeden rodzynek w całym zestawie, który uratował ocenę tego wydawnictwa.Landscapes

„Remorser” to pierwszy w karierze tego zespołu numer, który śmiało można nazwać dojrzałą, alternatywną kompozycją. Coś jak cover „Hurt” Nine Inch Nails od Hundredth, doskonałe napięcie, świetny tekst i dół. W przypadku Landscapes dodałbym jeszcze nutkę Jonny’ego Casha i tak oto powstał najlepszy utwór w burzliwej karierze tego zespołu! Wyjście poza hardcore’owy schemat zdecydowanie im służy, ale dopiero gdy zrywają z kajdanami gatunku rezygnując z szybkich temp, z których słynął debiut („Radiance”), dzieje się w tej muzyce wystarczająco wiele ciekawego żeby dać im kilka szans.

Grzegorz „Chain” Pindor

Zdjęcie: Arne

Trzy i pół