L.A.S. – Mieszany

Stworzenie dwóch doskonałych płyt pod rząd wydaje się prawie niemożliwe, szczególnie  jeśli korzysta sie z podobnego patentu i budulca. Jackowi Lachowiczowi, autorowi świetnego krążka „Szum” nagranego pod szyldem Lachowicz Audio System (czyli L.A.S.), siły wyższe pozwoliły nagrać taką właśnie, drugoczęściową płytę, bez popadania w narcyzm i namiętnego gryzienia własnego ogona. Wprawdzie materiał ma już parę miesięcy na karku, jednak dopiero dzisiaj zebrało mi się na komentarze. 

Lubię pracować nad muzyką i tak też spędzam życie. Ci którzy chcą ze mną w tym uczestniczyć, mam nadzieję, że dobrze się pobawią, ale też coś zostanie po tej zabawie. Ten materiał można tańczyć – słuchać – śpiewać. Wystarczy „tylko mieć ochotę” – jak mówili klasycy polskiego big beatu – tak Jacek zakończył wywiad, który pojawił się na naszych łamach w 2014 roku. Myślę, że słowa: praca, zabawa i ochota, najlepiej opisują to co znalazło się na „Mieszanym”. No i oczywiście, jeszcze jedno słowo – taniec. Tak, nie bójmy się tego słowa, ten krążek to przede wszystkim doskonała zabawa i ten aspekt jest tu jednak najważniejszy. Cieszę się, że wreszcie w naszym kraju produkuje się alternatywny pop na poziomie światowym. „Mieszany” to przykład, w jak doskonały sposób można połączyć kilka ważnych elementów.L.A.S.Zawsze chciałem usłyszeć muzykę, która porwie mnie z siedzenia a jednocześnie zmusi do tzw. refleksji. Muzykę, która będzie esencją popu, ale zaprzeczeniem hedonistycznego aspektu takiej rozrywki. Która w całej swojej niezobowiązującej naturze będzie ładnie scalać romantyzm a la lata 80. z krautowym zimnem. Pozorne sprzeczności Jacek Lachowicz niniejszym krążku w mistrzowski sposób połączył, nadając muzyce głębi i czegoś, co nie pozwala podejść z kpiącą pobłażliwością do tego produktu. A przecież jest są to dźwięki i bity świetnie nadające się do wycierania dyskotekowego parkietu, ba, powinny wręcz stać się hitem w różnych tancbudach. Tak można podejść do tej płyty, ale wystarczy przez moment wsłuchać się w słowa i od razu łapiemy zupełnie inny klimat. Jacek w kilku świetnych tekstach roztoczył przed nami wizję człowieczeństwa w zwariowanym świecie, pokazał próbę odcięcia się od tej gonitwy, i to za pomocą bardzo wyważonych, refleksyjnych słów. W zasadzie, kiedy zaczynamy wsłuchiwać się w słowa, taneczny puls odchodzi gdzieś na drugi plan. Mamy ochotę usiąść i podumać. Wiem, brzmi głupio ale tak to działa. A można jeszcze inaczej. Zapomnieć o tańcu, o przekazie i pobawić się w smakowanie rewelacyjnych sampli i partii klawiszowych. Tu Jacek pokazał jakim jest mistrzem. Mało komu udaje się w tak dobry sposób wyważyć pop, nowofalowe klimaty, syntetyczne pejzaże i kilka mądrych słów. Szkoda, by ta płyta przepadła, bo jest jedną z lepszych, alt popowych propozycji na krajowej scenie. „Ochota”, „Nuda”, „Co dobre, co złe” czy „Lato” pozostaną ze mną na dłużej.

Arek Lerch

Pięć