KRISIUN – The Great Execution (Century Media)

Po siedmiu ultra-brutalnych płytach, począwszy od „Black Force Domain” z 1995, a kończąc na „Southern Storm” z 2008 roku, Brazylijczykom najwyraźniej znudziły się ciągłe wyścigi i postanowili zwyczajnie wrzucić na luz. Efektem tego jest prawdopodobnie najlepszy album w dyskografii.

Choć kawałki przytłaczają rozmiarem – najkrótszy zaledwie powyżej pięciu minut, najdłuższy ponad osiem – „The Great Execution” słucha się świetnie. Wprawdzie Krisiun nie zrezygnowało z blastów i prędkości, nowy materiał jest w dużej mierze oparty o solidny, gitarowy fundament bardzo rytmicznych riffów. Kiedy trzeba kapela uderza z pełną furią, ale dominują głównie średnie tempa. Muzyka Krisiun stała się bardziej dostępna i przebojowa, mniej radykalna w formie, choć, nie dajmy się zwariować, jest wciąż death metalowa.

Zamiast niezmordowanych prób przełamania bariery dźwięku braterskie trio z południa Brazylii wkomponowało w nowe numery więcej wartych zapamiętania solówek czy aranżacji. W kilku momentach, dla podkreślenia nastroju pojawiają się gitary akustyczne. Jest więcej przestrzeni i powietrza. Otwierający „The Will to Potency”, czwarty „Descending Abomination”, czy kończący płytę „Shadows of Betrayal” to kawałki, które zapadają w pamięć ciekawą rytmiką i klimatem. Słuchając „The Great Execution” trudno oprzeć się wrażeniu, że Alex, Max i Moyses po prostu świetnie bawili się pisząc i rejestrując ten różnorodny i niebanalny materiał.

Adam Drzewucki 4